Friday, 15 February 2013

Polska Przychodnia Manchester Pediatria i Laryngologia

Pediatria i Laryngologia

Laryngolog, pediatra, internista i chirurg


ZAKRES USŁUG (pediatrycznych):


- poradnictwo profilaktyczne dla noworodków - leczenie chorób nosa, uszu, gardła, zatok
- poradnictwo w zakresie chorób alergicznych
- badania EKG serca
- Porady i leczenie dzieci w wieku 0 – 16 lat.
- porady dietetyczne dla noworodków i niemowląt
- poradnictwo zaburzeń odżywiania (otyłość, niedobór wagi)
- badanie bilansowe dzieci (ocena rozwoju psychoruchowego)
- poradnictwo w zakresie chorób ostrych i przewlekłych u dzieci oraz dorosłych
- badania uszu, nosa, zatok, gardła oraz krtani
- dostępność badań rentgenowskich i laboratoryjnych

ZAKRES USŁUG DIAGNOSTYCZNYCH:


- konsultacje specjalistyczne
- diagnostykę mikroskopową
- diagnostykę narządu słuchu i dobór aparatów słuchowych
- diagnostykę zaburzeń oddychania podczas snu, chrapania, bezdechów
- diagnostykę zaburzeń węchu i smaku
- badania mikrobiologiczne
- dostępność badań rentgenowskich i laboratoryjnych

ZAKRES LECZENIA:


- Laryngologia dorosłych i dzieci
- Leczenie alergicznego nieżytu nosa, zapalenia gardła
- Leczenie ostrego i przewlekłego zapalenia zatok i zapalenia jamy nosowej
- Leczenie dysfunkcji trąbek słuchowych u dzieci i dorosłych
- Przewlekłe i ostre zapalenie zatok
- Zaburzenia oddychania podczas snu
- Krwawienia z nosa
- Polipy jamy nosa
- Skrzywienie przegrody nosa
- Ostre zapalenie ucha środkowego
- Wysiękowe zapalenie ucha środkowego
- Nagła głuchota
- Niedosłuch związany z wiekiem
- Szumy uszne
- Zapalenie ucha zewnętrznego
- Angina
- Przewlekłe zapalenie krtani

KRÓTKIE ZABIEGI NIEOPERACYJNE:


- Podcinanie wędzidełka języka
- Usuwanie ciał obcych z ucha
- Usuwanie ciał obcych z nosa
- Usuwanie woskowiny

FACHOWO NAZWANE BADANIA WYKONYWANE PRZEZ LARYNGOLOGA:


(badanie Oto-Ryno-Laryngologiczne, w skrócie badanie ORL)
- badanie zewnętrzne ucha i okolicy zausznej
- otoskopia – badanie przewodu słuchowego zewnętrznego i błony bębenkowej
- rynoskopia – badanie jamy nosowej
- badanie jamy ustnej
- badanie gardła
- rynoskopia tylna – badanie części nosowej gardła przez jamę ustną za pomocą lusterka i szpatułki
- laryngoskopia pośrednia – badanie krtani za pomocą lusterka, w tym ocena części krtaniowej gardła
- badanie węzłów chłonnych szyi
Dodatkowo, uzupełnieniem badania ORL mogą być wykonane badania:
- badanie akumetryczne
- badanie audiometryczne (audiometria – Nowość)
- badanie oto-neurologiczne – badanie obwodowego narządu równowagi, w tym badanie oczopląsu
- badanie czynności nerwu twarzowego i innych nerwów czaszkowych

Aby zarejestrować się do tego specjalisty prosimy o kontakt z Rejestracją pod numerami 0161 707 1983 / 079 55 280 690 / 08442092149

Wednesday, 13 February 2013

Polska Przychodnia Manchester 14 luty – Dzień Wiedzy o Wrodzonych Wadach Serca

14 luty to wyjątkowy dzień i to nie tylko ze względu na walentynki. To również Dzień Wiedzy o Wrodzonych Wadach Serca, w którym powinno się zwrócić uwagę także na małych pacjentów i ich serduszka.


Ktoś kiedyś powiedział, że mieć dziecko to jak otrzymać drugie życie. To jak możliwość obserwowania z boku, jak wzrasta to, czemu sami daliśmy początek. Nic nie może się z tym równać. Duma i radość z jaką przyjmuje się każde kolejne chwile, nawet jeśli bywają trudne, rekompensuje wszystkie nieprzespane noce świata.

I nieważne czy jesteś matką, czy ojcem, uczucie jest takie samo – wypływa z wnętrza, prosto z serca i wylewa się z ciebie z każdym kolejnym przytuleniem. Nagle otrzymujemy magiczne moce, które sprawiają, że jednym pocałunkiem zdejmujemy ból z obtartej nóżki czy skaleczonego paluszka. Moc pocieszania, kiedy uścisk jest jedynym właściwym i słusznym rozwiązaniem na każdy problem. Moc, która daje nam siłę, aby zapewnić wszystko, co potrzebne do swobodnego dojrzewania naszego owocu – naszego dziecka.

Dla większości walentynki to dzień zakochanych par. Dzień, w którym planuje się kolacje przy świecach, oczekuje miłosnych deklaracji i wypraw w świat romantycznych uczuć. Ale gdy w życiu pojawia się dziecko – nic nie jest już takie samo. Nagle okazuje się, że ta drobna istota wstrząsa całym światem i stawia wszystko na głowie, i że zagarnia dla siebie nawet taki dzień, jak walentynki! Bo nie sposób zignorować dziecko, gdy mowa o naszych najukochańszych. Romantyczne kolacje przeistaczają się w ucztę wśród kolorowych słodkości z posypką z cukrowych serduszek. Wyznaniom miłosnym i uściskom nie ma końca – z resztą tak jak codziennie. Bo każdy dzień z dzieckiem to miłosna przygoda, która wyciska łzy szczęścia i rozpiera serce zachwytem. A wszystko za sprawą tego jednego, maleńkiego, bijącego serduszka. Gdyby nie ono, życie zupełnie straciłoby sens.

Ktoś kiedyś powiedział, że nie da się przeżyć życia dwa razy. To nieprawda. Każdy rodzic wie, że podpatrywanie i pilnowanie dziecka to jak przeżywanie na nowo już znanych nam rzeczy. Pokazywanie, uczenie, wprowadzanie dziecka w świat to przygoda, z którą nic innego nie może się równać. Dlatego gdy to małe serduszko jest słabe, cały nasz świat ogarnia chaos. Jak znieść myśl o tym, że możemy nie mieć wcale magicznej mocy? Tej, która mogła działać cuda! Tej, która leczyła każdy ból i każdą ranę! Jak to możliwe, że jesteśmy bezsilni, bezradni, zagubieni? My, rodzice, nie potrafimy naprawić serduszka naszego ukochanego dziecka.

 

W polskich szpitalach rocznie rodzi się około 4 tysiące dzieci z wadami serca – to aż dziesięcioro dziennie. W wykrywaniu i leczeniu tych wad pomaga Fundacja Serce Dziecka. To ona kupuje inkubatory i specjalistyczny sprzęt, finansuje leczenie i wspiera emocjonalnie małego pacjenta i jego rodzinę.

W 1999 roku 14 lutego został ustanowiony Dniem Wiedzy o Wrodzonych Wadach Serca. Nie bez powodu. Przecież w tym dniu, maleńkie serduszka biją najmocniej, gdy sięgają po kolejne czekoladowe serca i mówią mamie, że jest najwspanialszą „piekarką” na świecie! Chciałby się co roku przeżywać takie walentynki – pełne uśmiechu, radości i niczym nieskrępowanej, czekoladowej uczty. Czym byłyby walentynki bez tego małego serduszka? Czym byłoby życie matki i ojca bez dziecka?

Co roku w dzień Świętego Walentego ofiarowujemy swoje serca drugiej osobie i nieważne, czy jest to nasza ukochana żona, cudowny mężczyzna czy dziecko. Dajemy to, co płynie wprost z naszych serc – miłość, ciepło, uśmiech. Ktoś kiedyś powiedział, że nie można uszczęśliwić wszystkich, ale każdy możne uszczęśliwić jedną osobę. To nieprawda. Wspierając Fundację Serce Dziecka, dajesz szansę na szczęście nie tylko maleńkiemu serduszku, ale także jego rodzicom i bliskim. Przekazując 1% podatku możesz odmienić los wielu osób i naprawić wiele serc. Mówimy ci o tym dzisiaj, bo dziś jest ten dzień w roku, gdy o sercu myśli się wyjątkowo dużo. Również dzisiaj Fundacja Serce Dziecka przekazuje dwa inkubatory o wartości stu tysięcy złotych, na Oddział Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku. Dzięki temu, maleńkie serduszka będą mogły spokojnie czekać na operacje.

Ktoś kiedyś powiedział, że nic nie dzieje się z przypadku, że każda rzecz ma swój powód. Może to prawda? Może wcale nie bez powodu czytasz ten tekst? Może to nie przypadek i może już teraz wiesz, że w te walentynki ofiarujesz swoje serce więcej niż jednej osobie?

Źródło: wieszjak.pl
Wpis: Polski Ginekolog Manchester

Polska Przychodnia Manchester Ból zęba

Ból zęba

Jeśli pojawia się ból zęba, należy niezwłocznie udać się do stomatologa. Można skorzystać z usług dentysty przyjmującego: w ramach umowy z NHS, prywatnie lub na pogotowiu stomatologicznym.



Do czasu spotkania ze stomatologiem można domowymi sposobami spróbować ulżyć w cierpieniu, stosując:

popularne środki przeciwbólowe – tylko wg wskazań i dawkowania załączonych na ulotce leku; jeśli środki te nie pomagają, oznacza to, że stan zapalny objął już całą miazgę i niezbędne jest natychmiastowe leczenie zęba;


zimne okłady na bolącą okolicę;


płukanie jamy ustnej zimną wodą lub dobrze schłodzonym naparem z rumianku (działa lekko przeciwbólowo i przeciwzapalnie);


przetrzymanie w ustach nad bolącym zębem małej porcji czystego alkoholu; uwaga: nie stosować u dzieci;


goździki przyprawowe – można czystym olejkiem goździkowym nasączyć wacik i przyłożyć do bolącego miejsca lub też jednego goździka umieścić w ubytku w bolącym zębie – zawarty w goździkach eugenol działa przeciwbólowo i odkażająco.




Jeśli ból zęba spowodowany jest powierzchownym uszkodzeniem szkliwa (pęknięcie, rysa), można dodatkowo stosować preparaty z fluorem (żele, płukanki), które wzmocnią mineralne powłoki zęba.

Źródło: Portal dentystyczny
Autor: Opracowanie własne

Friday, 8 February 2013

Polska Przychodnia Manchester Cukrzyca a pączkowe szaleństwo...

Niektórzy z nas pewnie nieźle wczoraj poszaleli z dużą ilością pączków :) Skoczył im przy tym całkiem nieźle poziom cukru... i stąd nasze zainteresowanie Waszym zdrowiem...


Jeżeli np. po zjedzeniu pączka zamiast przypływu energii poczułeś zmęczenie, osłabienie i senność, chcielibyśmy zaprosić cię do wzięcia udziału w naszym przedsięwzięciu jakim jest diagnostyka cukrzycowa...

Powyższe objawy nie oznaczają wcale, że jesteś cukrzykiem lub masz cukrzycę ale... najbliższy miesiąc, tj. do końca lutego 2013 prowadzimy pilotażowy program diagnostyki cukrzycowej gdzie każdy pacjent będzie mógł skorzystać z badań krwi i moczu w celu ustalenia faktów...

Koszt jednorazowego badania to £10 i dostępne jest ono codziennie po uprzedniej rejestracji w naszej klinice w Manchesterze
"Cukrzyca – grupa chorób metabolicznych charakteryzująca się hiperglikemią (podwyższonym poziomem cukru we krwi) wynikającą z defektu produkcji lub działania insuliny wydzielanej przez komórki beta trzustki. Przewlekła hiperglikemia wiąże się z uszkodzeniem, zaburzeniem czynności i niewydolnością różnych narządów, szczególnie oczu, nerek, nerwów, serca i naczyń krwionośnych. Ze względu na przyczynę i przebieg choroby, można wyróżnić cukrzycę typu 1, typu 2, cukrzycę ciężarnych i inne.
Najczęstszą postacią cukrzycy jest cukrzyca typu 2, polegająca na zmniejszonej wrażliwości tkanek na insulinę (insulinooporność). Stan ten wymaga produkcji nadmiernej ilości insuliny, co w dalszym przebiegu choroby przekracza zdolności wydzielnicze trzustki. W cukrzycy typu 2, dochodzi do uszkodzenia komórek beta w wyspach trzustki i upośledzenia, a później zaprzestania wydzielania insuliny.
Cukrzyca typu 1 polega na pierwotnym, niedostatecznym wydzielaniu insuliny, przy zachowaniu normalnej wrażliwości tkanek na ten hormon. Cukrzyca ciężarnych jest wynikiem zmian hormonalnych związanych z okresem ciąży." - wiki

Zapraszamy do rejestracji

Thursday, 7 February 2013

Polska Przychodnia Manchester Lekarz pacjentem...

Przede mną rok leczenia herceptyną

Po tygodniu od czwartej chemii dostałam gorączki 41,3oC, a kontrolna morfologia wykazała 2% neutrofili, przy ogólnej liczbie leukocytów 2000 w mm3. Nie dało się tego da- lej leczyć w trybie ambulatoryjnym ani w dowolnym ośrodku szpitalnym. Wysokospecjalistyczny ośrodek referencyjny był jedynym miejscem, który mógł mnie z tego wyciągnąć. Trafiłam do takiego ośrodka.

Leżałam sobie w izolowanej sali z zakazem opuszczania oddziału. Spałam lub zapadałam w coś w rodzaju letargu przeplatanego „międzyczasem”. Spędzałam ów międzyczas głównie na czytaniu książek. To bardzo przyjemne zajęcie, na które lekarz w normalnym życiu nie może sobie pozwolić i musi kraść własny czas, prze- znaczony na przykład na sen.

W żyły wlewały mi się rozmaite preparaty chemiczne, aby nie zeżarły mnie bakterie, wirusy i grzyby. Dostawałam oczywiście preparat pobudzający organizm do produkcji krwinek białych, szczególnie neutrocytów. Leżałam, czytałam, myślałam. Z tego myślenia i obserwowania wyszły mi spostrzeżenia nie najlepiej świadczące o polskich organizatorach ochrony zdrowia, a nawet zdecydowanie źle o nich świadczące.
Wnioski z leżenia i myślenia
Przede wszystkim chylę czoło przed fachowy- mi pracownikami opieki: lekarzami i pielęgniarkami. Wszyscy, których spotkałam, to życzliwi, mili i zaan- gażowani ludzie. I nie dlatego, że byłam „casus pro- tegus”, ale widziałam i słyszałam, jak zajmowano się zwykłymi pacjentami – tak samo, w dzień i w nocy. Nie wiem, skąd biorą się komentarze na popularnych forach internetowych o personelu śpiącym od wieczora do rana, a za dnia pijącym kawę.
Natomiast widzę, że wg Zatroskanych Inaczej najważniejsze nie jest dobro polskiego pacjenta, jak to politycy zapewniają w każdym programie telewizyjnym, ale najważniejsze są papiery! W nich musi się zgadzać, bo najmniejsza niemerytoryczna pomyłka pozwala owymZatroskanymInaczejniezapłacićza„procedury”.

Dłubią więc lekarze, ścibolą pielęgniarki te wszystkie rubryki, wiersze i kolumny... a czas płynie i nie jest to czas poświęcony pacjentowi, tylko urzędnikowi głęboko zatroskanemu o dobro własne.

Obrzydliwa jest też ta biurokratyczna nowo-mowa. Teraz nie jestem pacjentką, osobą chorą, lecz świadczeniobiorcą.

Bywają różni świadczeniobiorcy, a linie podziału mogą przebiegać w najdziwniejszych miejscach – na przykład przez łazienkę. Mój „współwłaściciel” aneksu (osobne pokoje, wspólna łazienka, wspólna toaleta) zapewniał mi dużą porcję adrenaliny oraz kortyzolu endogennego i może dzięki niemu szybko powracałam do rzeczywistości, mając za główny cel jak najszybsze uwolnienie się od jego towarzystwa. Ponieważ nie wszyscy obywatele naszego kraju znają przeznaczenie łazienki, pozostawała ona do mojej wyłącznej dyspozycji.

Gorzej było z WC – czasem musiałam szukać innego miejsca. Ale podobno na świadczeniobiorcę nie można powiedzieć złego słowa...
Tu nieuchronna jest refleksja – dlaczego mamy podlegać terrorowi poprawności politycznej? Dlaczego prostakowi, brudasowi, chamowi nie powiedzieć, że taki właśnie jest? Dlaczego jesteśmy zmuszani w imię owej poprawności mówić „dbający o higienę w sposób niekonwencjonalny” albo „skóra wykazująca objawy zaniedbania higienicznego” – jak to sugerowano mi na jednym ze „szkoleń” zorganizowanym dla świadczenio- dawców, którym ponownie będę, gdy wrócę do pracy. Broń Boże lekarzem!

Lekarz jako pacjent to nie jest normalna osoba

Podczas tygodnia, który spędziłam jako świadczeniobiorca w szpitalu, zostałam wyrwana grabarzowi spod łopaty przez świadczeniodawcę. Kiedy odzyskałam zdolność logicznego myślenia, uświadomiłam sobie, że lekarz-pacjent to nie jest normalna osoba. Gdyby ktoś w takim stanie, jak byłam tydzień wcześniej, zgłosił się do mnie do gabinetu, zbadałabym i wezwała niezwłocz- nie pogotowie ratunkowe i wysłała do szpitala. No cóż... należy się uczyć na błędach, najlepiej na cudzych, z czego nie skorzystałam. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i zostałam wypisana z zaleceniem zgłoszenia się do poradni za 2 tygodnie.

Miałam właściwie szczęście podwójne, że się z tego wszystkiego wygrzebałam i dlatego, że Moja Pani Doktor przejęła kontynuację leczenia. Parę słów o Pani Doktor – z ogromną wiedzą i z takim sposobem bycia, że ma się wrażenie, że zna się Ją od zawsze. W wyzna- czonym terminie zgłosiłam się do Mojej Pani Doktor i rozpoczęłam cotygodniowe leczenie chemioterapeu- tyczne w ilości tuzina wlewów. Preparat był inny, mniej agresywny niż poprzednie. Tak się złożyło, że pierwszy raz leżałam obok kobiety miłej, ale mocno gadatliwej i intensywnie kaszlącej. Na efekt nie czekałam długo – za 2 dni miałam kwitnące zapalenie oskrzeli. Wzięłam się za leczenie niezwłocznie, następny wlew odbył się tydzień później, ale ja nie zważając na kaszel pognałam do „fabryki” kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia.

A potem było tak: we czwartek urlop na wlew, na początku jeszcze urlop piątkowy, potem do roboty, we wtorek na badania, w środę odbiór wyników, we czwartek wlew... Dobrze, że miałam dużo niewykorzystanego urlopu. Tymczasem żyły były coraz gorsze, rzadko kiedy udało się pobrać krew od jednego wkłucia – potrafiła to zrobić tylko jedna laborantka, ale nie zawsze mogłam skorzystać z jej pomocy. Zakładanie wenflonu do wlewu też nie było jednorazowe. Rekord to sześć wkłuć. I wtedy zapadła decyzja założenia portu naczyniowego. Dostałam skierowanie, zgłosiłam się do oddziału anestezjologii. Zabieg odbywa się na bloku operacyjnym w miejscowym znieczuleniu. Wykonywała go pani doktor wyspecjalizowana w tej materii, bardzo miła, energiczna. Jak ja tej kobiecie współczułam – trafiła się jej pacjentka, znaczy ja, po 3 operacjach kręgosłupa szyjnego z dojścia po tej stronie, po której trzeba było założyć port. Zrost na zroście, pani doktor męczyła się, jeden cewnik szlag trafił, ale wreszcie poszło. Natomiast moje doznania były takie, że o wyjmowanie tej struktury poproszę w krótkim znieczuleniu totalnym, za dopłatą. Zresztą rozmawiałam z pacjentką, która po mnie miała tę samą przyjemność i też uważała, że znieczulenie miejscowe to nie jest to. No ale cóż, Zatroskani Inaczej nie przewidzieli takiej procedury. Tylko czy pozwolą dopłacić za znieczulenie ogólne, bo z tym też może być problem z powodu niezwykłych przepisów prawa w tej materii.

Następne chemie odbywały się przez rzeczony port naczyniowy – to był zupełnie inny komfort, aczkol- wiek z tyłu głowy czaiły mi się myśli o tzw. powikłaniach, jako to zakrzepica lub zropienie. Oczywiście nie omieszkałam doczytać w szczegółach o takich możliwościach.

Drapie w okolicy portu...

Minęły dwa tygodnie. Wszystko zaczyna wyglądać dobrze. Szwy zdjęte, a ja oddaję się zgubnym przyjemnościom przed komputerem, jak na przykład śledzenie dyskusji na www.konsylium24.pl. Pewnego wieczoru siedzę sobie i czuję, że coś mnie swędzi w okolicy portu, a nawet boli. W łazienkowym lustrze stwierdziłam, że jest rumień, obrzęk. Opróżniłam więc z ropy okolicę i jak zwykle wysłałam „Pana Małżowina” do apteki po antybiotyk. Następnego dnia poinfor- mowałam Moją Panią Doktor o odkryciu i „spadłam” z kolejnego wlewu.

Przez parę następnych tygodni było bez ekscesów, aż do pewnej środy, kiedy obudziłam się z koszmarnym bólem opasującym lewe piąte międzyżebrze. Nie można było oddychać ani kichnąć, ani kaszlnąć. Znane objawy. Wzięłam trzy dni urlopu, bo nie byłam w stanie nawet sprawnie chodzić. Następnego dnia udałam się na kolejny wlew i jednoczenie obfotografowano mi bolesne żebra – wszystko w porządku. Kolejny poranek był koszmarny, więc poczłapałam do swojej przychodni i zleciłam sobie zdjęcie kręgosłupa piersiowego – było klasyczne klinowe złamanie kręgu Th6. Bolało tak, że musiałam zacząć znieczulać się doustną morfiną. No i „poszły konie po betonie diagnostycznym” – TC niediagnostyczne (notabene w wyznaczonym dniu badania dokładnie kwadrans przed aparat uległ awarii i termin przesunął się o parę dni), NMR niediagnostyczne, densytometria absolutna norma, a w scyntygrafii oprócz uszkodzonego kręgu Th6 także uszkodzenie trzech żeber w jednej linii jak po urazie. Urazu nie miałam – z niczego nie spadłam, ciężkich robót nie wykonywałam. A żeby nie było łatwo, dołączyły mi się objawy neuropatii obwodowej.

Wymiękłam – poszłam do Koleżanki Neurolożki, dostałam leki i tzw. druk ZUS ZLA, co oczywiście wprawiło w głębokie niezadowolenie moją zwierzchność naczelną w „fabryce”. Neuropatia jest mocno nieprzy- jemna – miałam wrażenie, że chodzę po ostrych maleń- kich kamykach, a na leżąco, że przebiegają po stopach i podudziach oraz rękach tabuny mrówek. Poza tym z rąk leci, równowaga kiepska...

Bardzo chciałam wrócić do pracy – długotrwały pobyt „na zwolnieniu” jest destrukcyjny dla psychiki. Zwłaszcza że miałam sygnały od wiernych pacjentów, że czekają i nigdzie nie pójdą. Inni, znani z poprzedniego miejsca pracy, zaczepiali mnie na ulicy z życzeniami zdro- wia. To było naprawdę budujące. Nie przypuszczałam, że spotka mnie tyle życzliwości od prawie wszystkich współpracowników.

To naprawdę niesamowite.

Cudzy ból jest najlżejszy

Mniej więcej po 2 tygodniach wróciłam do „fa- bryki”, bo było trochę lepiej, a poza tym „proszki od boleści” robiły swoje. I tu dygresja – nie rozumiałam nigdy i nie rozumiem nadal ciągle pokutującego po- glądu, że leki przeciwbólowe narkotyczne należy poda- wać w „ostatecznej ostateczności”, bo uzależniają. Jeśli chory jest terminalny, to raczej wszystko jedno, czy się uzależni czy nie. Jeśli chory jest w przejściowym „dole bólowym”, to się nie uzależni. Po około 3 tygodniach przestałam w zasadzie z dnia na dzień brać morfinę, zeszłam na niższy szczebel drabiny analgetycznej i nie miałam żadnego zespołu odstawiennego, normalnie chodziłam do pracy.

Ostatni, dwunasty wlew został mi darowany z powodu wystąpienia neuropatii.

Czekało mnie roczne leczenie herceptyną.

CDN.

Autor: Małgorzata Zarachowicz, specjalista medycyny rodzinnej
Źródło: Gazeta dla lekarzy
Wpis na stronie Polskiej Przychodni w Manchesterze - http://Polska-Przychodnia.eu

Monday, 4 February 2013

Polska Przychodnia Manchester Palenie papierosów przez osoby starsze

Palenie papierosów jest powszechnie znanym czynnikiem ryzyka wielu schorzeń. Dotychczas przedstawiano wiele analiz wzrostu ryzyka u palaczy, ale żadna z nich nie dotyczyła wyłącznie ludzi starszych.


Ostatnio opublikowano doniesienie Gellerta i wsp. opisuje ryzyko wynikające z palenia papierosów u osób powyżej 60. roku życia. Autorzy wykonali metaanalizę opartą na 17 badaniach, przeprowadzonych w 7 krajach. Stwierdzono, że współczynnik ryzyka u obecnie palących seniorów wynosi 1,85. U osób w przedziale wieku od 60 do 69 lat jest on jeszcze wyższy i wynosi 1,94. Można to określić prościej – co druga osoba z tego przedziału wiekowego paląca papierosy zostanie zabita przez swój nałóg. Podwyższone zagrożenie dotyczy także byłych palaczy, wskaźnik ryzyka w ich wypadku wynosi 1,34.
W komentarzu redakcyjnym do wyników badań dr Tai

Him Lang przypomina akronim AWARD, który może pomóc lekarzowi w zwalczaniu nałogu palenia u pacjentów. Akronim pochodzi od angielskich słów Ask – Warn – Adwise – Reffer – Do it again, czyli:

  • pytaj o palenie papierosów

  • ostrzegaj przed negatywnymi skutkami

  • doradzaj rozstanie się z na- łogiem

  • kieruj do ośrodków zajmu- jących się odzwyczajaniem od palenia

  • zrób to wszystko jeszcze raz, jeśli pacjent nadal pali.


Źródło: Gazeta Dla Lekarzy
Wpis: Polski Lekarz Rodzinny w Manchesterze

Friday, 1 February 2013

Polska Przychodnia Manchester Ginekolog, Laryngolog, Peditra

Polscy Lekarze dostępni przez weekend w Manchesterze w Polskiej Prywatnej Przychodni na Eccles


Zapraszamy http://Polska-Przychodnia.eu
tel. 0161 701 7983