Thursday, 1 August 2013

Poznaj nasze opinie: Oparzenia słoneczne - pierwsza pomoc

Oczywiście, najlepiej byłoby rozsądnie korzystać ze słońca i nie potrzebować informacji, jak łagodzić dolegliwości po przedawkowaniu promieniowania ultrafioletowego...


Tyle teoria.


Jak już się stało, dobrze wiedzieć, co robić, by sprawy nie pogorszyć.
Igranie ze słońcem w każdym wieku, ale szczególnie w przypadku dzieci i osób starszych, może skończyć się pobytem w szpitalu, a nawet jeszcze gorzej. Pomijając skutki odległe, w tym czerniaka, zaraz po nadmiernej ekspozycji na słońce, życie bywa zagrożone. Mity? Bajki? Trudno sobie wyobrazić kogoś, kto się na słońcu niemal zwęgli. Fakt. Poważne niebezpieczeństwo nie jest jednak związane jedynie ze stopniem uszkodzenia skóry.

Problemów co najmniej kilka

W ogóle nie musisz spalić się na słońcu, by dopadł cię zagrażający życiu udar cieplny/słoneczny  i odwodnienie. Rozległemu zaczerwienieniu skóry, zwłaszcza gdy jej ciągłość została przerwana (np. pękające bąble z płynem), może towarzyszyć spadek ciśnienia krwi i temperatury ciała (bądź gorączka), zamroczenie lub pobudzenie oraz drgawki. Skóra to naturalna bariera ochronna narządów wewnętrznych. Bez sprawnej osłony może dojść do zakażeń tkanki podskórnej, a nawet sepsy, bo zakażenie może się bezkarnie rozwijać.

Same oparzenia pierwszego i drugiego stopnia najczęściej nie wywołują objawów ogólnych. Kiedy jednak są rozległe, jak to jest przy poparzeniach słonecznych, może dojść do wstrząsu. W przypadku zmian obejmujących powyżej 15% powierzchni ciała i co najmniej drugiego stopnia- pobyt w szpitalu jest wskazany bezwzględnie. Poparzenia ponad 1/3 powierzchni ciała są już równoznaczne z bezpośrednim zagrożeniem życia.

Każda osoba, która przebywała na słońcu, niezależnie od rozmiaru i stopnia oparzenia, jeśli czuje się wyjątkowo źle (cierpi na silne bóle i zawroty głowy, ma zlewne poty, jest osłabiona, senna zdezorientowana, wymiotuje, ma trudności z oddychaniem, gorączkuje, etc.) lub jej samopoczucie wyraźnie się pogarsza w czasie, wymaga pilnej konsultacji lekarskiej. Jeśli jesteś na wakacjach, nie wiesz, gdzie szukać lekarza, dzwoń na pogotowie. Dyżurny wstępnie oceni powagę sytuacji i pokieruje dalej.

Ważne stopnie
Oparzenia słoneczne - pierwsza pomoc Oparzenia słoneczne - pierwsza pomoc

O postępowaniu z oparzeniem, jeśli nie ma innych objawów, poza zmienioną skórą i bólem, decyduje jego stopień. Zanim zrobisz cokolwiek samodzielnie, trzeba go ocenić.

Oparzenia pierwszego stopnia to powierzchowne zmiany zewnętrznej warstwy skóry. Jest ona silnie zarumieniona, może być obrzęknięta, ale nie występują na niej żadne pęknięcia czy pęcherze.

Oparzenia drugiego stopnia charakteryzują się przede wszystkim dużą bolesnością oraz obecnością na skórze pęcherzy, wypełnionych przezroczystą treścią. Samo zaczerwienie skóry jest często mniej intensywne niż w oparzeniach pierwszego stopnia.

Wyższe stopnie nie są raczej skutkiem opalania, ale przypominamy dla porządku:

Oparzenia trzeciego stopnia dotyczą wszystkich warstw skóry, łącznie z naczyniami krwionośnymi oraz zakończeniami nerwowymi. Skóra może być koloru sinego, ciemnego (z powodu wylewów krwi i strupów) lub białego (efekt ograniczonego ukrwienia). Z powodu dysfunkcji nerwów ból bywa mniejszy niż przy słabszym poparzeniu.

Oparzenia czwartego stopnia to bardzo głębokie rany, sięgające do głębszych warstw tkanek (narządów wewnętrznych, kości, mięśni). Obserwuje się zwęglenie oparzonej powierzchni ciała, utratę naczyń krwionośnych i zakończeń nerwowych.

Reguła dłoni i piątek

Znaczenie ma także rozległość poparzenia. Samodzielnie trudno to oceniać, dlatego jest kilka zasad, które obliczenia ułatwiają. Ratownicy i lekarze posługują się specjalnymi tabelami uwzględniającymi budowę ciała pacjenta, wzrost, masę, płeć i wiek. Precyzja jest niezbędna choćby przy doborze specjalistycznego leczenia, oceny rokowania, itd. Instrukcja pierwszej pomocy musi być prosta, do zastosowania nawet na pustkowiu. Ma być pomocna przy przekazywaniu informacji przez telefon zespołowi ratowniczemu. Tak właśnie jest. W przypadku dorosłych wystarcza reguła dłoni.

Zakłada ona, że wielkość naszej dłoni odpowiada 1% powierzchni ciała. Ile dłoni zmieści się na poparzonej powierzchni, tyle procent ciała jest poparzone. Reguła sprawdza się przede wszystkim przy niewielkich poparzeniach.

Za dokładniejszą, możliwą do zastosowania i u dzieci, uchodzi reguła dziewiątek Wallace'a. Według niej 9 proc. powierzchni ciała osoby poparzonej stanowi kolejno: głowa, klatka piersiowa, brzuch, ręce (obie: 18%). Plecy i każdą z nóg liczymy podwójnie (po 18%).

Jest jeszcze reguła piątek, pozwalająca ocenić stan niemowlęcia (do ukończenia pierwszego roku życia). Każde oparzenie u takiego malucha wymaga wizyty u pediatry. Reguła ma tylko ułatwić komunikację podczas wzywania pomocy. Maluchy mają inną budowę, symetrię, proporcje dlatego: głowa, przód ciała (klatka piersiowa + brzuch) i plecy zajmują po 20 proc. ogólnej powierzchni. Każda z kończyn to 10 proc. powierzchni ciała.

Oparzenia lekkie: uszkodzone mniej niż 15 proc. powierzchni ciała, stopień pierwszy i drugi oraz 5 proc. powierzchni i stopień trzeci.

Oparzenia średnio ciężkie: to 15-30 proc. powierzchni skóry zajęte przez oparzenia pierwszego i drugiego stopnia oraz 5-15 proc. zajęcia skóry przez oparzenia stopnia trzeciego.

Oparzenia ciężkie: powyżej 30 proc. skóry zajętej przez oparzenia pierwszego i drugiego stopnia, a także powyżej 15 proc. powierzchni ciała zajęte przez oparzenia trzeciego stopnia.

Co możesz zrobić samodzielnie?

Przy oparzeniach lekkich, pierwszego stopnia, czyli gdy nie ma żadnych pęcherzy na skórze, możesz leczyć się samodzielnie. Najlepiej sprawdza się chłodna woda. Lód odradzamy, bo w kontakcie z rozpaloną skórą, może wywołać silną reakcję bólową, nawet szok termiczny. Ostrożnie z prysznicem: Zbyt silny strumień wody może spowodować mechaniczne podrażnienie. Raczej chłodne okłady, delikatne polewanie. Można wspomagać się lekami z apteki: w piance, w aereozolu. Nie zaszkodzi też raczej metoda babć: maślanka. Wprawdzie zdania co do jej mocy są podzielone (jedni chwalą proteiny, inni zapewniają, że jedyny efekt to schłodzenie), ale ulgę przynosi.

Sporo pij: nawodnienie całego organizmu to sprawa kluczowa. Niech to jednak nie będzie piwo, ani żaden inny napój alkoholowy. Znowu woda okazuje się niezawodna.

Przy oparzeniach drugiego stopnia: bąbli, pęcherzy i potem strupów nie przebijamy i raczej unikamy stosowania na chore miejsca czegokolwiek innego niż woda (ostrożnie). Przerwanie ciągłości skóry i zabrudzenie rany czymkolwiek, nawet pozornie niewinnym kefirem, grozi zakażeniem. Oparzeń nigdy nie zaklejamy, nie owijamy bandażem - skóra musi oddychać, rana mogłaby się przykleić.

W przypadku jakichkolwiek dolegliwości i lekkie oparzenia konsultujemy z lekarzem, zwłaszcza kwestię użycia środków leczniczych. Jeśli na skórze są rany, strupy - powinno się to zrobić zawsze. Przy oparzeniach rozległych i ciężkich konieczna jest hospitalizacja. Pacjent otrzymuje przede wszystkim leki uśmierzające ból, kroplówki z elektrolitami oraz antybiotyki, mające zapobiegać zakażeniom ran.

Osoby oparzonej, z objawami udaru, nigdy nie zostawiamy samej, dopóki nie obejrzy jej lekarz czy ratownik. Pogorszenie stanu może być gwałtowne i to, co przed chwilą wyglądało "tylko" na rozległe poparzenie, może np. doprowadzić do zatrzymania krążenia.

A potem...

Na ostateczne skutki nadmiernego opalania, nawet jednorazowego lekkiego oparzenia, czekaj 40 lat. Czasem tyle potrzeba, by słoneczny epizod zaowocował rakiem skóry.

 
Źródło: zdrowie.pl

Wpis: Polski Lekarz Medycyny Rodzinnej Manchester 01617071983

 

Wednesday, 31 July 2013

Poznaj nasze opinie: Ósemki - kłopotliwe zęby mądrości

Często rosną niewłaściwie lub nie wyrastają do końca.


Trudno je dokładnie umyć, więc łatwiej o próchnicę.


Zdaniem wielu naukowców ósemki, czyli najpóźniej wyrastające zęby, zwane zębami mądrości, to narządy szczątkowe człowieka, zanikające powoli w procesie ewolucji.

- To bez wątpienia najmniej potrzebne zęby, nie odtwarzamy ich nawet w protetyce, zatrzymując się na siódemkach. Oczywiście jeśli rosną prawidłowo i właściwie o nie dbamy, są w pełni cenne dla naszego organizmu - mówi doc. Rafał Koszowski ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. - Są teorie naukowe mówiące, że nasze szczęki ulegają stopniowej redukcji, ponieważ jemy coraz bardziej przetworzoną żywność, która nie wymaga tak intensywnej pracy szczęk, a więc nasi potomkowie być może w ogóle będą pozbawieni ósemek. Już teraz wielu pacjentów nie ma zawiązków ostatnich zębów trzonowych - dodaje.

Proces wyrastania zębów mądrości często nie przebiega prawidłowo - zdaniem doc. Koszowskiego, problemy tego typu może mieć do 10 proc. populacji. Zazwyczaj są one spowodowane tym, że na ósme zęby nie ma już miejsca. Zęby wtedy wyrastają poza łukiem zębowym, nie wyrzynają się wcale lub jedynie częściowo. Może to powodować ucisk np. na pęczek nerwowy lub powstawanie torbieli zawiązkowych, które w razie powikłań również mogą być bolesne. Negatywnym efektem wyrastania ósemek może być też stłoczenie sąsiednich zębów, co rodzi kolejne patologie; sprzyja próchnicy, bo zęby trudniej wyczyścić.

Decyzję w sprawie źle rosnących ósemek stomatolog podejmuje na podstawie zdjęcia rentgenowskiego. Czasami konieczne jest ich usunięcie, choć może być i tak, że zabieg grozi tyloma komplikacjami, że odstępuje się od niego na rzecz okresowej obserwacji, jeśli tylko pacjent nie ma żadnych uciążliwych objawów. Z praktyki dr Romana Borczyka z Kliniki Implantologii i Stomatologii Estetycznej w Katowicach wynika, że różnego rodzaju patologie związane z ósemkami ma aż 50 proc. jego pacjentów. W przypadku ok. 20 proc. pacjentów w ogóle nie wyrosły - bo nie było zawiązków lub zatrzymały się w kości, u 30 proc. wyrosły nieprawidłowo.

-Polacy i tak przodują na mapie Europy w kwestii posiadania zębów mądrości. Na Zachodzie standardowo usuwa się wszystkie ósemki, które nie wyrosły prawidłowo do 16-18 roku życia, by uniknąć komplikacji w przyszłości. U nas nie ma takiej tradycji i lekarze nie decydują się na taki zabieg, zwłaszcza u młodych ludzi, którzy nie mają żadnych dolegliwości. Tym bardziej że zabieg usunięcia ósemek należy do najtrudniejszych w chirurgii stomatologicznej - mówi.

Teoretycznie ósemki mogą być przydatne do przeszczepu w miejsce zęba, który straciliśmy lub który wcale nie wyrósł. - Zabiegi autotransplantacji ósemek są już przeprowadzane. Są jednak przeznaczone raczej dla młodych ludzi - ósemki nie są u nich jeszcze tak mocno ukorzenione i łatwiej przyjmują się w nowym miejscu - wyjaśnia doc. Koszowski. Według dr Borczyka, takie zabiegi mają wciąż raczej charakter eksperymentalny. - Osobiście nie zdecydowałbym się na taki przeszczep ani u siebie, ani u swojego pacjenta. Zdecydowanie bezpieczniejszy jest implant, który nie jest w dodatku narażony na próchnicę czy paradontozę - podkreśla.

 
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz  Stomatolog Manchester 01617071983

 

Poznaj nasze opinie: Kobiecy stres: co najbardziej stresuje kobiety i jak sobie z tym radzą?

W jakim okresie życia kobiety doświadczają najwyższego natężenia stresu?


Co najczęściej go powoduje? Jakie sposoby radzenia sobie ze zdenerwowaniem stosują? I jak wypadają w tej kwestii w porównaniu do mężczyzn? Badacze przepytali 2 tys. osób. Co się okazało?


Kobiety pomiędzy 24., a 35. rokiem życia to najbardziej zestresowana grupa wśród pań - pokazuje ostatnie badanie przeprowadzone na 2 tys. badanych na zlecenie marki Kalms.

Wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, wychowywanie dzieci, spłata kredytów, chęć utrzymywania zadowalających kontaktów towarzyskich pomimo braku czasu - wszystko to sprawia, że kobiety w tym wieku doświadczają znacznie wyższego poziomu stresu - relacjonuje "The Sun".

Zresztą kobiety, i to już niezależnie od metryki, wypadły nienajlepiej, jeśli chodzi o nadmierny stres. Stał się on niemal chlebem powszednim wśród damskiej populacji. Dwie na trzy badane, czyli 67 proc. kobiet doświadcza stresu każdego tygodnia. Oznacza to, że w ciągu roku doświadczają go średnio 208 razy.

"Kobiety bardziej martwią się o rachunki i finanse oraz godzenie obowiązków, mężczyźni zaś częściej czują się odpowiedzialni za spłatę długów i spędzają więcej czasu w pracy" - mówi Neil Shah, dyrektor Stress Managment Society. Panie, które niemal samodzielnie dźwigają na barkach opiekę nad potomstwem, częściej niż mężczyźni cierpią na zespoły lękowe - informuje "The Sun".

Najczęstsze przyczyny lęku i zdenerwowania: rachunki, obowiązki domowe, przyszłość dzieci

Czym kobiety najczęściej się stresują? Prawie 40 proc. badanych podało płacenie rachunków jako główny powód lęku. Dla 30 proc. najbardziej stresujące okazało się wypełnianie obowiązków domowych. Ponad 20 proc. pań relacjonowało, że sen z powiek strącały im próby zachowania zdrowego balansu między pracą a życiem prywatnym. Trochę ponad 10 proc. natomiast wspominało o tym, że na stanie ich nerwów odbija się podejmowanie decyzji dotyczących przyszłości ich dzieci. Co się dzieje ze zestresowanymi paniami?

Jak wpływa stres na kobiety? Bezsenność, alkohol, przejadanie się, kłótnie i papierosy

Stres nie przechodzi bez echa. Kobiety wymieniają różne negatywne konsekwencje jego przeżywania.

Więcej niż co trzecia z tego powodu cierpi na bezsenność. Co czwarta przyznaje, że w rezultacie pije większe ilości alkoholu. Tyle samo pań rekompensuje sobie przeżywany stres spożywaniem ulubionych potraw i przekąsek. Co trzecia badana przyznaje, że jej zdenerwowanie przekłada się na kłótnie z partnerem. U 28 proc. kobiet nerwy prowadzą do przejadania się. Ponad 15 proc. ankietowanych relacjonuje zaś, że przez stres zaczęła palić papierosy bądź pali ich więcej niż wcześniej.

Krótkoterminowa ucieczka od stresu: Internet, telewizja, zakupy

Całkowita ucieczka od stresu jest niemal niemożliwa. W świetle tego stwierdzenia niezwykle przydatne okazują się metody radzenia sobie z nim. Jakie sposoby najczęściej stosują kobiety?

Prawie połowa badanych, bo aż 46 proc. od kłopotów dnia codziennego ucieka do sieci i przyznaje, że spędzanie czasu w internecie pozwala im się zrelaksować. Więcej niż 4 kobiety na 10 mówi, że uspokaja się, oglądając telewizję lub filmy. 35 proc. pań, by złagodzić skutki stresu, sięga po książki. Trochę ponad 20 proc. w tym celu udaje się na zakupy. Na ostatniej pozycji pojawiły się natomiast rozmowy z przyjaciółmi - taką terapię stosowała dokładnie co piąta badana. Czy kobiety bardzo różniły się w metodach radzenia sobie ze stresem od mężczyzn. Badacze postanowili to sprawdzić i przepytali w tej kwestii także przedstawicieli płci męskiej. Co panowie wymieniali najczęściej?

Męskie strategie: sport, głośna muzyka i marzenia o wygranej losowej

Najczęstszym sposobem na złagodzenie stresu, podobnie jak w przypadku kobiet, okazało się surfowanie po sieci. Korzystanie z internetu działało uspokajajaco na 41 proc. badanych. Drugą najbardziej popularną metodą okazało się ponownie oglądanie telewizji - do jej stosowania przyznało się 36 proc. mężczyzn. Natomiast kolejne sposoby radzenia sobie ze stresem panów znacznie odbiegały od damskich.

35 proc. mężczyzn, gdy jest zdenerwowana, idzie się przejść lub uprawia aktywność fizyczną. Więcej niż co piąty fantazjuje wtedy o znacznej wygranej na loterii. Natomiast 18 proc. panów puszcza głośno muzykę. Które metody bardziej Wam się podobają?

 
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Medycyny Rodzinnej Manchester 01617071983

Tuesday, 30 July 2013

Poznaj nasze opinie: Dziąsła - nigdy ich nie lekceważ!

Dbając o zdrowe zęby i piękny uśmiech nie można zapominać o dziąsłach.


Trzeba je odpowiednio pielęgnować, a ich stan - co najmniej raz do roku - kontrolować u lekarza.


Dziąsła są zbudowane ze specjalnej tkanki, która otacza zęby, podtrzymuje je i obrasta kości szczęki. Zdrowe dziąsła mają różowy kolor i mocno przylegają do zębiny. Jeśli zauważamy, że dziąsła opuszczają się, obnażając szyjki zębów, poczujemy ból przy myciu zębów lub nadwrażliwość na zimne czy gorące napoje - powinniśmy skonsultować się z dentystą. Alarmującym sygnałem jest też opuchlizna, powtarzające się krwawienie, np. przy szczotkowaniu i brzydki zapach z ust. Takich dolegliwości nie można lekceważyć, a wizyty odkładać. Dzięki odpowiedniej profilaktyce i radom lekarza z pewnością szybko odzyskamy pełen komfort.

Skąd się biorą kłopoty dziąseł

Oprócz problemów z nadwrażliwością lekarze wymieniają zapalenie dziąseł oraz będące jego następstwem, ale groźniejsze w skutkach zapalenie przyzębia (paradentozę).

Podstawową przyczyny chorób przyzębia jest zła higiena jamy ustnej. Chodzi zarówno o zbyt rzadkie, jaki i zbyt częste mycie zębów, zwłaszcza nieodpowiednią szczotką i pastą. W tym pierwszym przypadku z resztek jedzenia tworzący się na powierzchni zębów płytka nazębna. Osad staje się coraz grubszy i po kilku dniach zmienia się w kamień nazębny. Żyjące w nim bakterie atakują dziąsła - powodują ich zapalenie a z czasem paradentozę. Gdy w czyszczeniu zębów jesteśmy nadgorliwi możemy doprowadzić do cofnięcia się dziąseł, odsłonięcia szyjki zęba i w efekcie nadwrażliwości. Choroby dziąseł pojawiają się też za sprawą wadliwych plomb - chodzi zwłaszcza o wypełnienia w okolicach szyjek zębowych, które tworzą tzw. nawisy, drażniące dziąsło. Jako kolejna przyczynę lekarze wymieniają uciskające protezy, nieszczelne korony i mosty. Szczególnie narażone na choroby dziąseł są osoby cierpiące na bruksizm, czyli nawykowe zgrzytanie i zaciskanie oraz kobiety w ciąży, gdyż wymioty niszczą szkliwo, a wskutek zmian hormonalnych dziąsła są rozpulchnione. W grupie ryzyka są także bulimiczki, które wymiotują nawet kilka razy dziennie. Palenie tytoniu nie tylko szkodzi dziąsłom, ale także może maskować objawy chorób - nikotyna, zwiększając krzepliwość sprawia, że dziąsła nie krwawią i choroba zazwyczaj zostaje wykryta, gdy zęby są już rozchwiane.

Dolegliwości dziąseł mogą być też symptomem groźnych chorób ogólnoustrojowych, np. cukrzycy, niedoborów witamin, zaburzeń hormonalnych. Naukowcy udowodnili też, że wystąpienie "dziąsłowych" dolegliwości u panów wróży rychłe kłopoty z utrzymaniem erekcji.

Gdy dziąsła zaczynają się cofać

Jeśli tkanka dziąsła "opuszcza się" odsłania najwrażliwszy kawałek korzenia zęba, jak zwykło się mówić potocznie - jego szyjkę. Jakie będę tego konsekwencje zależy od budowy zębów, co jest cechą osobniczą. W przypadku więcej niż połowy populacji szkliwo, którym pokryta jest korona zęba, zachodzi na korzeń. Zębina szyjki jest wtedy chroniona przed ścieraniem i próchnicą, a jej kanaliki nie przewodzą bodźców bólowych. Niestety, druga połowa ludzkości nie ma tyle szczęścia. W zależności od tego, jak duży fragment zębiny jest pozbawiony ochrony, osoby z tej grupy mogą odczuwać stałe lub sporadyczne dolegliwości bólowe. Nasilają się one zwłaszcza przy spożywaniu gorących, bardzo zimnych lub kwaśnych napoi i pokarmów. Odsłonięte szyjki reagują też na dotyk. Mówimy wtedy o nadwrażliwości zębiny.

Na początkowym etapie dolegliwość można cofnąć lub skutecznie spowolnić przebieg choroby. Lekarze zalecają odpowiednią pielęgnację jamy ustnej (bezwzględnie należy unikać wybielających i ścierających past oraz ostrych szczoteczek), dietę z ograniczeniem kwaśnych napoi i potraw oraz regularne usuwanie płytki nazębnej w gabinecie dentystycznym. Lekarz może także zaproponować wzmacnianie zębów fluorem poprzez lakierowanie, co zmniejsza wrażliwość odsłoniętych szyjek . Do codziennego stosowania polecane są specjalne pasty, żele i płyny do pielęgnacji jamy ustnej. Większość z nich zawiera azotan potasu czy chlorek strontu. Azotan potasu zmniejsza wrażliwość zakończeń nerwowych. Chlorek strontu uszczelnia zębinę, by bodźce nie docierały do zakończeń nerwowych. Zazwyczaj pierwsze efekty pojawiają się po kilku tygodniach regularnego szczotkowania zębów.

Gdy dziąsło puchnie i krwawi

Zapalenie dziąseł to początkowy i najłatwiejszy w leczeniu etap choroby dziąseł. Najpierw pojawia się zaczerwienienie, obrzęk i bolesność przy ucisku. Dziąsła się cofają, czasami przy podstawie zębów tworzą się patologiczne koszulki dziąsłowe, w których gromadzi się kamień nazębny i resztki jedzenia i które mogą powodować ból. Dziąsła najczęściej, choć uwaga - nie zawsze, krwawią przy szczotkowaniu. W ostrych stanach zapalnych dziąsła mogą być spuchnięte, krwistoczerwone, a ich powierzchnia szklista i napięta.

W takich przypadkach lekarz może zaordynować antybiotyk, a z całą pewnością zaleci nam łagodzące płukanki, np. z szałwii. Dentysta sprawdzi też, czy do zapalenia dziąseł nie doszło za sprawą ubytków, źle założonych wypełnień lub niedopasowanych koron i mostów.

Ponieważ bezpośrednią przyczyną zapalenia dziąseł zwykle jest osad nazębny, którego nie usuwamy dostatecznie starannie podczas codziennego szczotkowania i nitkowania zębów, konieczny może być (po zlikwidowaniu ostrego stanu zapalnego) zabieg usunięcia kamienia.

Uszkodzenie tkanki do którego dochodzi w wyniku zapalenia dziąseł jest całkowicie odwracalne. Nie warto więc czekać, aż dolegliwości nasilą się, atakując tkanka kostną i łączą. Dzięki poradom lekarza i przestrzeganiu jego zaleceń z pewnością szybko pozbędziemy się problemu.

Gdy zęby się chwieją

Jeśli mamy obnażone szyjki zębów i nieustępujące zapalenie dziąseł to bardzo prawdopodobne, że rozwija się u nas zapalenie przyzębia (zwane paradentozą lub paradontozą) . Dzieje się tak wtedy, gdy kamień i osad nazębny przenikają do kieszonek dziąsłowych, tworząc tzw. kieszenie patologiczne. Stamtąd bakterie mogą bez przeszkód atakować kości wyrostka zębodołowego. W efekcie dochodzi do ich zaniku i rozchwiania zębów.

Jest to najpoważniejsze schorzenie dziąseł, gdyż nieleczone prowadzi do rozchwiania, a w ekstremalnych przypadkach nawet do utraty zębów.

Na paradentozę najbardziej narażone są osoby obciążone genetycznie w kierunku chorób przyzębia. Duże znaczenie ma też wydolność systemu immunologicznego, wiek (pow. 35 roku życia) oraz palenie papierosów, które jest absolutnie niewskazane. Na szczęście, dzięki nowoczesnym metodą, medycyna potrafi sobie skutecznie radzić z chorobami przyzębia.

Leczenie periodontologiczne (periodontolog - tak mówimy o specjaliście w zakresie chorób dziąseł i przyzębia) zazwyczaj zaczyna się od wykonania pantomogramu czyli zdjęcia rentgenowskiego szczęki. Na jego podstawie lekarz ocenia stadium zawansowania choroby. Na samym początku wystarczyć mogą metody stosowane przy okazji zapalenia dziąseł, w przypadkach zaawansowanej paradontozy stosuje się specjalne zabiegi. Najpopularniejszy jest tzw. kiretaż, który polega na dokładnym oczyszczeniu kieszonek przyzębnych z zalegającej zawartości, będącej przyczyną stanu zapalnego. Dobre rezultaty uzyskuje się po naświetlaniu dziąseł laserem biostymulacyjnym, dzięki któremu tkanki wchodzą w proces regeneracji, a ból i stan zapalny ustępują. Jeśli doszło do ubytków w aparacie podporowym zęba można przeprowadzić zabieg z użyciem specjalnego biologicznego preparatu. Powoduje on regenerację tkanki. W ostateczności można dokonać przeszczepu kości szczęki za pomocą tkanek pobranych z biodra bądź z banku kości.

 
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Stomatolog Manchester o1617071983

 

Poznaj nasze opinie: Nieprzyjemny posmak w ustach - skąd się bierze?

Niekoniecznie jest skutkiem niewłaściwej higieny jamy ustnej czy diety.


Tak bywa, ale wówczas nie mamy trudności z namierzeniem winowajcy i szybko rozwiązujemy problem.


W innym wypadku warto skonsultować się z lekarzem, bo "dziwny smak" bywa objawem zmian fizjologicznych, ale i choroby. Czasem jedynym.
Kwas w przełyku, smak metaliczny na języku, posmak gorzki, nieświeży oddech, po prostu niesmak... Denerwuje, czasem krępuje, niekoniecznie daje się opanować miętówką. Nic dziwnego, że w pierwszej kolejności przyczyn chcemy szukać w jamie ustnej. I słusznie - jeśli od 6 miesięcy nie odwiedzałeś stomatologa, nie zaszkodzi od niego zacząć szukania przyczyny. Profilaktyczny przegląd też się przyda. Często jednak "dziwny smak" to problem odległy i warto go zgłosić lekarzowi pierwszego kontaktu.

Metaliczny smak - nie tylko zapowiedź powiększenia rodziny

To uczucie zna wiele kobiet w ciąży. Często pojawia się w pierwszych tygodniach, kiedy nawet jeszcze nie wiesz, że zostaniesz mamą. Z czasem mija, chociaż bywa, że pojawia się pod koniec ciąży, wraz ze zgagą. Niektóre przyszłe mamy reagują w ten sposób niemal cały czas na suplementy mineralno-witaminowe w postaci tabletki powlekanej. Niejednokrotnie dobór innego preparatu, bez osłonki, sprzyja ustąpieniu dolegliwości.

Jeśli nie spodziewasz się dziecka, smak metaliczny może oznaczać zatrucie chromem. Nie jest tak rzadkie, jak się powszechnie sądzi, od kiedy nastała moda na odchudzanie się chromem. Jeśli nie przestrzegasz dawkowania i stosujesz preparat dłużej, niż zaleca producent, musisz liczyć się nie tylko z nieprzyjemnym posmakiem w ustach, ale i z zapaleniem żołądka, jelit, uszkodzeniem nerek, zmianami skórnymi.

Czasem smak metalu odczuwają osoby nieprawidłowo wchłaniające potas (wtedy najczęściej pojawia się też nieprzyjemne mrowienie kończyn) i generalnie z zaburzeniami pracy układu trawiennego, a także przyjmujące różne leki (niekoniecznie tylko powlekane). Czasem i drożdżaki w jamie ustnej powodują takie skutki. Te jednak nietrudno zauważyć, bo na języku pojawia się duży nalot.

Smak kwaśny: i gardło, i żołądek

Przy przewlekłym zapaleniu migdałków niejednokrotnie wciąż czujemy się tak, jak po zjedzeniu sera pleśniowego. U niektórych osób dominujący jest słodkawy smak. Różnice wynikają przede wszystkim z tego, które bakterie (a czasem grzyby) zaatakowały drogi oddechowe. Chore zatoki (niejednokrotnie objawiające się tylko bólem głowy) również sprzyjają temu objawowi, chociaż bywa i tak, że przy problemach laryngologicznych jest nam po prostu "niedobrze", zbiera się na wymioty, odczuwamy też pieczenie w gardle. Zapalenie zatok grozi odległymi powikłaniami. Chore migdałki to siedlisko bakterii i znacznie osłabiony układ odpornościowy. W razie takich problemów szukaj pomocy u laryngologa (kieruje lekarz pierwszego kontaktu), gdyż przewlekłe stany zapalne są trudne w leczeniu, mają skłonność do nawrotów, a bywa i tak, że konieczna jest interwencja chirurgiczna.

O nadmiarze kwasu w ustach najwięcej mogą jednak powiedzieć wrzodowcy, zarówno ci, którzy mają zmiany w żołądku, jak i dwunastnicy. Poza przewlekłym kwaśnym smakiem cierpią z powodu bólu brzucha, odbijania, wracania częściowo strawionego pokarmu z żołądka do przełyku (zgagi). Sama zgaga, będąca objawem refluksu żołądkowo-przełykowego też może za zmieniony smak odpowiadać. Częściej jednak jest on wówczas nie tyle kwaśny, co gorzko-kwaśny i towarzyszą mu bóle mylone z bólem kardiologicznym. W każdym przypadku podejrzenia problemów z żołądkiem, dwunastnicą, bądź pasażem układu pokarmowego, czyli właściwym "przechodzeniem" pokarmu przez jego kolejne odcinki, konieczna jest konsultacja z gastrologiem. Leczenie nie musi być skomplikowane, ale powikłania (pęknięcie wrzodu, uszkodzenie przełyku przez soki żołądkowe) bywają nawet groźne dla życia.

Słono-kwaśny posmak: problemy z nerkami

Przewlekła niewydolność nerek, zwana też mocznicą, może sprawić, że zmienia się nie tylko zapach czy posmak w ustach, ale i woń całego ciała: czuć je moczem. Zapach jest ostry, drażniący. Jednym z objawów tego schorzenia jest też niesmak w jamie ustnej: słono-kwaśny. Inne symptomy to ogólne pobudzenie, nawracające nudności, a nawet wymioty, zaburzenia rytmu serca. Wstępnie chorobę można rozpoznać na podstawie badania ogólnego moczu i badania krwi (mocznik, kreatynina). Leczeniem powinien zająć się nefrolog lub urolog, gdy przyczyną niszczenia nerkowego miąższu jest jakaś przeszkoda, wymagająca interwencji zabiegowej. Uwaga! Wiele groźnych chorób układu moczowego przebiega bezobjawowo, stąd zalecane jest kontrolne, ogólne badanie moczu raz w roku. Nie tylko ze względu na nerki warto też skontrolować krew (zrobić przynajmniej morfologię).

Smak goryczy: po grillowaniu?

Jeśli w twoim menu za dużo było cukru, białego ryżu, dań tłustych czy mocnej herbaty albo kawy, czas jakiś może utrzymywać się gorzki smak w jamie ustnej. Nie jest groźny, chociaż warto zastanowić się nad zmianą diety. Jeśli nieumiejętnie grillujesz i mięso zostało nadmiernie przypalone, a w dodatku było zbyt tłuste, także możesz mieć problemy "żołądkowe" i nieprzyjemny smak w ustach. On również minie, gdy organizm upora się z niechcianymi substancjami przemiany materii. Jeśli jednak zbyt często zafundujesz mu takie atrakcje, wyraźnie obniży się jakość życia.

Za gorzki posmak, gdy towarzyszą mu wzdęcia i ból brzucha, najczęściej obwiniamy wątrobę. Tymczasem zdecydowanie częściej tak objawiają się problemy z pęcherzykiem żółciowym (niepoprawnie zwanym woreczkiem), a zwłaszcza kamica. Ta już wymaga leczenia pod nadzorem specjalisty.

Zgniłe owoce, a cukrzyca

Wiele osób słyszało, że cukrzycy towarzyszy przykra woń z ust i ciała: zapach acetonu oraz zgniłych owoców. To prawda, tak bywa. Jednak cukrzyca to podstępna choroba, objawiająca się na wiele sposobów, często niejasnych i nieczytelnych nawet dla lekarzy. Stąd istotna jest diagnostyka profilaktyczna i większa wiedza o chorobie, zwłaszcza, że w Polsce mamy już epidemię cukrzycy.

 
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Medycyny Rodzinnej Manchester 01617071983

Monday, 29 July 2013

Poznaj nasze opinie: Problem ze zdrowiem na lotnisku lub w samolocie - co robić?

Choroba nie wybiera.


Duszność, wysypka, zawał czy wymioty mogą dopaść nas niespodziewanie w każdym miejscu.


Pół biedy, gdy kłopoty zaczną się na ziemi. Gorzej, jeśli poczujemy się źle już w powietrzu, ale i wtedy nie jesteśmy pozostawieni samym sobie. Na jaką pomoc możemy wówczas liczyć? Kto jej udziela? Komu loty nie służą i jak się do nich przygotować, by uniknąć problemów? Czy można zabrać leki?

Pracownicy lotnisk i linii lotniczych widzieli niejedno. Na większość przewidywalnych sytuacji alarmowych mają gotowe procedury, a regularne szkolenia sprawiają, że, dopóki jesteś na lotnisku, masz z pewnością większą szansę na uzyskanie profesjonalnej pierwszej pomocy, niż np. we własnym domu.

Uraz kończyny, katar alergiczny czy konieczność przyjmowania doraźnych leków to jeszcze nie powód, by nie lecieć. Czasem jednak trzeba spełnić konkretne kryteria, by nie skomplikować życia sobie i pracownikom lotniska.

Od alergii po wstrząs

Ewentualnej reakcji alergicznej obawiamy się szczególnie w okresie intensywnego pylenia roślin, gdyż nigdzie powietrze nie jest od pyłków wolne. Ryzyko wystąpienia uczulenia jest jednak całoroczne: terminale, płyty lotniska czy nawet same samoloty nie są przecież wolne od roztoczy kurzu, a nawet owadów. Niespodziewanie może też wystąpić reakcja uczuleniowa na kosmetyk (np. mydło w toalecie) czy pokarm. Większość osób wprawdzie wie, czego unikać. Bywa jednak, że alergia nas zaskakuje, szkodliwy dodatek znajduje się w pozornie bezpiecznym produkcie.

Nagły atak astmy. Opuchlizna, obrzęk oczu, albo po prostu zwykły katar... Na lotnisku, jak wszędzie, osoba cierpiąca z powodu uczulenia może zostać podrażniona przez jakieś alergeny. Pyłków roślin czy drobinek kurzu nie można przekonać, by np. omijały terminale. Czasem nie udaje się też uniknąć kontaktu z owadami, uczulającymi kosmetykami czy pokarmami. Alergia może zaatakować w dowolnej chwili, a osoba uczulona często dopiero po wystąpieniu objawów odkrywa, że ma taki problem.

Łagodne objawy alergii (cieknący nos, wysypka, kaszel, obrzęk oczu, itp.) zazwyczaj można bardzo szybko usunąć doraźnymi lekami przeciwalergicznymi (do 30 minut). To oczywiście nie zwalnia z konieczności kontaktu z alergologiem i rozpoczęcia "prawdziwego" leczenia po powrocie, jednak umożliwia najczęściej kontynuowanie podróży.

Leki dostępne bez recepty na większości lotnisk dostępne są w kilku punktach sprzedaży. Na pewno dostaniesz je w aptece (ta zazwyczaj także jest), a krakowskie Balice, podobnie jak lotniska w wielu krajach, mają również automaty z takimi środkami, a także z lekami przeciwbólowymi.

Kiedy atak alergii jest poważny (pojawia się silny obrzęk krtani, objawy wskazujące na wstrząs anafilaktyczny), pomocy udzielają ratownicy medyczni, inni pracownicy lotniska (przechodzą szkolenia w zakresie pierwszej pomocy), wreszcie lekarz. Tylko on ma dostęp do specjalistycznych leków (np. dożylnych) i je aplikuje w razie potrzeby. Zwykle pomoc jest udzielana w kilka minut.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku podejrzenia zawału, utraty przytomności, niewydolności oddechowej, udaru czy zapaści. Zaopatrzony niedoszły podróżny pod nadzorem lekarza oczekuje na pogotowie ratunkowe.

Chorym na lotnisku z pomocą przychodzą nie tylko ludzie, chociaż to od nich przede wszystkim zależy sukces, ale i nowoczesna technologia. Automatyczne defibrylatory zewnętrzne, które, słuchając uważnie instruktażu, obsłuży i laik, telefony alarmowe, działające na zasadzie domofonu (nie trzeba wykręcać konkretnego numeru), elektryczne dwukołowce, pozwalające ratownikom ekspresowo dostać się w każdy zakątek portu, własne karetki, łączność radiowa... Jeśli zawału czy ostrego powikłania cukrzycy nie da się uniknąć, na lotnisku mamy spore szanse z tego wyjść. Nawet jeśli karetka utknie w korku, my możemy liczyć na profesjonalną pomoc naprawdę szybko.

Procedury bezpieczeństwa wrogiem chorego?

Pamiętając o procedurach bezpieczeństwa, stale zaostrzanych na całym świecie, trudno uwierzyć w możliwość uzyskania szybkiej pomocy, gdy znajdujemy się już na płycie lotniska czy jesteśmy już po odprawie pasażerskiej. Czy i tam lekarz dotrze szybko? Co z chorym, który dostanie udaru jeszcze na terenie terminalu w chwili, gdy w powietrzu lub na pasie startowym zdarzył się wypadek?

Nikt nie może swobodnie przemieszczać się na całym terenie. Wszystkie strefy, a nawet okolice lotnisk, są specjalnie strzeżone. Niektóre szczególnie. Zatem? Praktyka pokazuje, że nie jest źle.

Wyspecjalizowane jednostki zabezpieczające polskie porty twierdzą, że na całym świecie (a u nas na pewno) są i procedury uwzględniające takie sytuacje szczególne. Istnieje cały system powiadamiania, przepustek, haseł, etc., który sprawia, że i wtedy chory powinien szybko uzyskać pomoc. Niestety, nie można przedstawić ich szczegółów. Ze względów bezpieczeństwa właśnie. Terroryści wiele by dali, by poznać zasady takiego systemu.

Już lecimy...

Jeśli poczujesz się źle podczas lotu, najczęściej wystarczy o tym powiedzieć komuś z personelu medycznego, a otrzymasz pomoc. W samolocie powinny być dwie apteczki: typu A i E, zgodne z normami międzynarodowymi. Apteczka A jest dostępna dla personelu, apteczka E tylko dla lekarza. Choćby z tego powodu znany z filmów tekst: "czy na pokładzie jest lekarz? Potrzebujemy lekarza!" - czasem pada i w realu. Tylko lekarz może bowiem zdecydować o zastosowaniu preparatów specjalistycznych do ratowania życia.

Jeśli lekarza nie ma, kapitan może zadecydować o nieplanowanym lądowaniu. Wcześniej jednak zazwyczaj, drogą radiową, lekarz dyżurny załogę, co robić.

Na krótkich trasach zwykle możliwe jest wylądowanie w ciągu godziny, na bardzo długich niestety nie. Dlatego osoby z problemami zdrowotnymi, które grożą powikłaniami podczas podróży, powinny się do niej solidnie przygotować.

Nim wyruszysz

Zanim wsiądziesz do samolotu, przekonaj się u lekarza prowadzącego, że możesz to zrobić, wykup leki na receptę, etc. Każdy pasażer może mieć w bagażu podręcznym leki do własnego użytku: ważne, by podczas kontroli od razu o nich powiedział. Chociaż nieznane są przypadki kwestionowania prawa do zabierania leków na pokład czy żądania specjalnych zaświadczeń w języku angielskim o konieczności ich stosowania, jeśli obsługa lotniska uzna, że lot może być dla ciebie groźny, może nie wpuścić cię na pokład. Dotyczy to przede wszystkim osób, które mają widoczne objawy choroby. By tego uniknąć chory powinien mieć specjalne zaświadczenie (MEDIF), podpisane przez swojego lekarza prowadzącego, że może lecieć. Nie zaszkodzi też zabranie informacji o stanie zdrowia, która w razie czego ułatwi pracę lekarza czy ratowników.

Jeśli masz założony gips, obsługa naziemna na pewno upomni się o dokument potwierdzający możliwość lotu. Ponieważ wypadek mógł zdarzyć się na urlopie, nikt nie oczekuje, że zgodę na lot ma wydać konkretny lekarz. Zazwyczaj, przyjeżdżając na lotnisko odpowiednio wcześniej, można go dostać od lekarza dyżurnego.

Jeśli musisz ze sobą zabrać leki w płynie, pamiętaj, że obowiązujące obecnie przepisy bezpieczeństwa, dotyczące choćby kosmetyków i napojów, nie omijają i ich. Istotna jest choćby pojemność opakowania. Niejeden syrop nie mieści się w normach: nie możesz zabrać ze sobą płynów o pojemności powyżej 100 ml (do Stanów Zjednoczonych mniej: 90 ml). Czasem preparaty muszą dodatkowo być opakowane w plastikową torebkę, dostępną na lotnisku.

Po zawale? To nie kłopot!

Wydawać by się mogło, że pacjent przewlekle chory, np. po zawale, to szczególny problem dla personelu. Tymczasem wcale tak nie jest. Lot nie ma zasadniczego wpływu na zdrowie. Osoba, która wie, że jest chora, dba o siebie i przyjmuje leki, przygotowała się do podróży zgodnie z zaleceniami lekarza, zazwyczaj bez problemu znosi podróż.

Gorzej bywa, gdy w podróż wybierają się chorzy nieświadomi problemu: ich serce może zareagować skrajnie nie tyle z powodu samego samolotu, a przemęczenia, zlekceważenia pierwszych objawów, etc.

Ze względu na układ krążenia za najważniejsze przeciwwskazania do lotu uważa się: stan do 6 miesięcy po zawale, nadciśnienie tętnicze (nieleczone, zwłaszcza po epizodzie skurczowego powyżej 200 mmHg), niestabilna choroba wieńcowa, niewyrównana niewydolność krążenia, ciężka anemia, odma opłucnowa, ale i wszelkie ostre choroby infekcyjne. Jeśli gorączkujesz, raczej do samolotu nie wsiądziesz. Grypą czy anginą możesz zarazić innych pasażerów, a także zaszkodzić sobie, wybierając lot zamiast leczenia. Osłabiony organizm, poddany przeciążeniom, jest narażony na powikłania bardziej, niż zwykle. Bywa, że banalna wirusówka kończy się zapaleniem płuc, zapaleniem opon mózgowych czy wsierdzia.

Lecimy z dzieckiem

Dla dzieci zdrowych nie ma przeciwwskazań do latania. Czasem pediatra na wszelki wypadek zleca rutynowe badania, by upewnić się, że malec dobrze zniesie lot.

Małe dzieci zazwyczaj nie boją się latać, chyba że "zarazimy" je naszym niepokojem. Dla starszych to przygoda. Zarazem często można zobaczyć umęczonych rodziców i wyraźnie nieszczęśliwe pociechy, cierpiące z powodu drobnych dolegliwości, skutecznie zatruwające życie innym pasażerom. Dlaczego?

Jeśli niemowlak rozpacza już podczas startu, najprawdopodobniej bolą go uszy. Ucho środkowe małych dzieci wyraźnie reaguje na zmiany ciśnienia. Wciągnięta przez podciśnienie błona bębenkowa do środka wywołuje nie tylko dyskomfort (jak u wielu dorosłych), ale i silny ból. Czasem, by przerwać atak, wystarczy podać dziecku coś do picia. Przełykanie sprawia, że trąbka Eustachiusza odblokowuje się, zostaje wyrównane ciśnienie na zewnątrz i wewnątrz ucha środkowego. Starsze dziecko wystarczy namówić do przełknięcia śliny.

Problemem bywa też hałas. Ryk silników może po prostu przestraszyć. Warto więc dzieci uprzedzić o tym, namawiając je do zasłonięcia uszu czy zastosowania zatyczek. Młodszym sami je osłaniamy. Hałas może uszkodzić słuch, więc robimy to nie tylko dla komfortu, ale i zdrowia.

Płacz dziecka może być spowodowany banalną przyczyną. Maluch ma zbyt mokrą pieluchę, starszemu dziecku chce się siusiu właśnie wtedy, gdy nie wolno korzystać z ubikacji, dziecko nudzi się, jest zmęczone (transport lotniczy jest szybki, ale droga do lotniska, odprawa, etc. sprawiają, że każdego może znużyć). Zatem: zabranie do bagażu podręcznego zabawek czy ulubionego kocyka, pilnowanie regularnego opróżniania pęcherza i zmiany pieluch, czasem pozwala uniknąć obaw o problemy ze zdrowiem.

Co z tym karmieniem?

Jeśli karmisz jeszcze piersią, jesteś w sytuacji komfortowej. Wszystko, czego potrzebuje dziecko, masz pod ręką. Głośna kilka lat temu afera międzynarodowa, która zmusiła karmiące matki do protestów na lotniskach w wielu krajach Europy i Stanach Zjednoczonych, w Polsce po prostu nie mogłaby się wydarzyć, a za granicą skończyła się zwycięstwem protestujących. Owszem, można sobie wyobrazić, że w niektórych kulturach obnażona kobieta może być źle potraktowana, nie ma to jednak związku z samym lotem, a różnicami kulturowymi.

Dla nieco starszego malca potrzebujesz zabrać mleko w butelce, obiadek czy soczek (kilkugodzinne głodówki w przypadku małych dzieci są niedopuszczalne). Najczęściej nie ma problemu ani z zabraniem posiłków, ani ich podgrzaniem. Upewnij się jednak wcześniej u przewoźnika lub organizatora wycieczki, co do warunków przewozu produktów spożywczych. Powinnaś spotkać się z życzliwością i konkretną pomocą (np. dostaniesz akceptowalne opakowanie na produkty spożywcze).

W foteliku czy na rękach?

O tym, jak będzie podróżować małe dziecko i z jakiego sprzętu skorzysta, zależy od wielu przepisów i zasad obowiązujących w samolotach danego przewoźnika.

W Europie dzieci w do ukończenia dwóch lat podróżują na kolanach jednego z rodziców, albo w specjalnym foteliku do przewozu niemowląt, umieszczonym na oddzielnym fotelu. Bywa, że jest to fotelik będący na wyposażeniu samolotu lub ten sam, którego malec używa się w samochodzie (jeśli personel wyrazi zgodę, by zabrać go na pokład). Na czas startu i lądowania dzieci muszą być odpowiednio zabezpieczone: na kolanach osoby dorosłej są przypinane pasem dla niemowląt. Gdy lecą w foteliku, jest on przymocowany pasem do fotela pasażerskiego. Dodatkowe pasy pozwalające przypiąć dziecko siedzące na kolanach czasem otrzymują również rodzice nieco starszych, ale wyjątkowo drobnych maluchów. W przypadku rejsów, na których wymagane są kamizelki ratunkowe, rodzice otrzymują też dodatkowe, specjalne kamizelki dla dzieci.

Nieco inne rozwiązania obowiązują poza Europą. Amerykańskie Ministerstwo Federalne ds. Lotnictwa (Federal Aviation Administration) zaleca podróżowanie dziecka w specjalnej uprzęży (child restraint system), pod warunkiem, że waga dziecka mieści się w granicach od 10 do 20 kg. Podróżowanie w takim systemie odbywa się zgodnie z kierunkiem lotu samolotu. Dzieci o wadze poniżej 10 kg powinny podróżować tyłem do kierunku lotu, a dzieci o wadze powyżej 20 kg powinny używać pasa bezpieczeństwa dla dorosłych.

Podczas odprawy i na lotnisku docelowym zazwyczaj nie musisz dziecka nosić na rękach. Zwykły wózek można mieć przy sobie aż do wejścia na pokład i odebrać go zaraz po wylądowaniu. Jeśli masz kołyskę-fotelik, często można ją zabrać i zostawić jedynie stelaż. Malec może cały czas siedzieć w wózku: tak jest wygodnie i bezpiecznie.

Większość linii nie wlicza wózka do bagażu podręcznego i umożliwia takie rozwiązanie. Trzeba jednak starannie to sprawdzać, gdy korzysta się z tanich linii lotniczych, gdyż czasem wózek traktowany jest standardowo i musi być umieszczany, odpłatnie jako bagaż rejestrowany, w luku bagażowym.

Choroba lokomocyjna także w samolocie

To nie przypadek, że w samolocie dla każdego pasażera przygotowane są wodoszczelne torby papierowe. Chociaż kinetoza, choroba lokomocyjna, zazwyczaj dokucza w samochodzie i autobusie, może zdarzyć się także podczas lotu. Nie jest groźna dla zdrowia, ale przyczynia się do stresu i innych nieprzyjemności, więc warto się przed nią zabezpieczyć.

Jeśli w trakcie lotu pojawią się mdłości, utrata apetytu, zimne poty, a wreszcie wymioty, niewiele można już zrobić. Leki bowiem trzeba zwykle przyjmować przed dolegliwościami. Bywa jednak, że żołądek się "uspokaja" dzięki przegryzkom (ponoć najlepsze są owoce) lub po wypiciu niegazowanej wody.

Ponieważ choroba lokomocyjna to skutek "oszukanego" mózgu, pomóc może... patrzenie przez okno. Kinetoza zdecydowanie najrzadziej atakuje osoby, które wykupiły najspokojniejsze miejsce w samolocie, czyli nad skrzydłem. Warto o tym pamiętać już przy rezerwacji lotu.

 
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Medycyny Rodzinnej Manchester 01617071983

Saturday, 27 July 2013

Poznaj nasze opinie: Czy należy usuwać zęby mądrości?

Decyzję o konieczności usunięcia ósemek zawsze podejmuje lekarz stomatolog.


Jednak w tej kwestii lekarze mają podzielone zdania.


Niektórzy radzą zachować zęby mądrości, drudzy radzą, by je wyrwać. Kto z nich ma rację? Sprawdź, czy warto usuwać ósemki, czy lepiej z nimi żyć.

Trzecie zęby trzonowe (ósemki), zwane także zębami mądrości, są cechą atawistyczną. Są to narządy szczątkowe człowieka, zanikające powoli w procesie ewolucji. Niektórzy ludzie je mają, inni nie (ze względu na brak zawiązków zębowych). U jednych zęby mądrości wyrastają bez problemów, u innych zaś tkwią zatrzymane w kości szczęki lub żuchwy bądź też nie są w pełni wyrżnięte. Często bywają przechylone i przez to są źródłem stanów zapalnych, próchnicy lub problemów zgryzowych.

Czasami (u około 10 proc. populacji) zdarzają się poważne problemy związane z wyrzynaniem ósemek. Może na przykład pojawić się ucisk na pęczek nerwowy lub mogą występować torbiele zawiązkowe. Wyrastanie ósemek poza łukiem zębowym może z kolei powodować uraz innych struktur w jamie ustnej (np. błony śluzowej policzków, przeciwstawnych wyrostków etc.).
Na podstawie jakich badań podejmuje się decyzję o usunięciu ósemek?

Decyzję o usuwaniu ósemek lub ich zatrzymaniu podejmuje stomatolog po przeprowadzeniu następujących badań:

  • badania podmiotowego (wywiadu z pacjentem określającego istnienie lub brak ewentualnych dolegliwości),

  • badania klinicznego (ocena stopnia wyrżnięcia, ustawienia, budowy, relacji do innych zębów),

  • badania radiologicznego (dokładna ocena na zdjęciu położenia ósemek i ich relacji do pozostałych struktur anatomicznych).


Kiedy nie usuwamy zębów mądrości?

Jeśli zęby mądrości są prawidłowo ustawione w stosunku do innych zębów, bez problemów z próchnicą czy z chorobą przyzębia, nie sprawiają dolegliwości i właściwie o nie dbamy, to nie ma powodów do ich usuwania. Mogą w wielu sytuacjach być nawet pomocne klinicznie – przykładowo tracąc inne trzonowce np. siódemki w wyniku powikłań próchnicy czy leczenia endodontycznego możemy przesunąć ortodontycznie ósemki w ich miejsce. Podobnie w przypadku braku lub utraty jakiegoś innego zęba (np. w wyniku urazu). Ósemki mogą wówczas być przydatne do przeszczepu – autotrasplantacji.

Kiedy usuwamy ósemki?
Szczęka i zęby Zęby ósemki

Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których należy podjąć decyzję o chirurgicznym usunięciu zębów mądrości. Robimy to:

  • w sytuacji istniejących i nawracających dolegliwości (próchnica i jej powikłania, stany zapalne dziąsła),

  • w przypadku nieprawidłowego ustawienia ósemek w łuku (częste oparcie o siódemki prowadzące do utrudnień w oczyszczaniu, ucisku na ich korzenie),

  • w sytuacji patologicznego oddziaływania na inne zęby (stłoczenia),

  • gdy ósemki wywołują zaburzenia zgryzowe,

  • jeśli ósemki nie biorą udziału w żuciu (co może prowadzić do licznych dysfunkcji np. bruksizmu).


Należy pamiętać, że decyzja o usunięciu ósemek powinna być poprzedzona profesjonalnie postawioną diagnozą opartą na kompleksowym wywiadzie i przeprowadzonych szczegółowych badań klinicznych, radiologicznych i laboratoryjnych.

Autor: dr n. med. Agnieszka Laskus
Źródło: wieszjak.pl
Wpis: Polski Chirurg szczękowy w Manchesterze dr Marian Jerusłanowski - Polski Dentysta w Anglii
Na codziennie dostępne konsultacje zapraszamy Państw do Polskiego Ośrodka Diagnostyki Stomatologicznej w Manchesterze w Polskiej Przychodni na Eccles. Aby dowiedzieć się szczegółów zapraszamy do kontakty z rejestracją poradni pod numerami 07955 280 690 lub 0161 707 1983.

Adres kliniki do 482-484 Liverpool Road, Eccles, Manchester, UK, M30 7HZ (do nawigacji M30 7HE, 1 Clifford Street)