Thursday, 20 June 2013

Poznaj nasze opinie: Nadmierny apetyt na słodycze - skąd się bierze i jak mu przeciwdziałać?

Nie wyobrażasz sobie dnia bez słodyczy?


Nie możesz funkcjonować bez codziennej dawki cukru?


Możesz być uzależniony od jedzenia słodkich produktów. Sprawdź, skąd bierze się apetyt na słodycze i jak sobie z nim radzić.
Zgodnie z danymi przedstawianymi przez Polbisco przeciętny Polak spożywa rocznie ponad 1,2 kg samej czekolady. To dopiero początek - aby obliczyć całkowitą podaż cukru w diecie należy dodać do tego również ciasta, ciasteczka, cukierki, słodkie bułki, cukier stołowy, a nawet napoje i tzw. "smakowe" produkty mleczne. Cukier obecny jest praktycznie we wszystkich produktach, które jemy na co dzień. Nic więc dziwnego, że można się od niego uzależnić.
Na cukrowej huśtawce - między wilczym głodem a chwilową ulgą

Nadmiar cukru we krwi powoduje ciągłe jego wahania w organizmie, a co za tym idzie stałe uczucie głodu, ciągła ochota na "coś słodkiego" i w konsekwencji występowanie nadwagi, otyłości oraz chorób dietozależnych m.in. insulinooporności, cukrzycy typu II czy próchnicy zębów. Zacznijmy jednak od początku.

Sięgając po słodkie produkty dostarczamy naszemu organizmowi tzw. pustych kalorii - sam cukier plus tłuszcze nasycone oraz kwasy tłuszczowe typu "trans" obecne zwykle w czekoladzie, batonach, ciastach i słodkich bułkach. Większość tych produktów obfituje w duże dawki kalorii bez praktycznie żadnych wartości odżywczych, jednym słowem jemy zwykłe "śmieci", których nasz organizm nie wykorzystuje do celów budulcowych, czy regulujących, ale odkłada je praktycznie w całości w postaci tkanki tłuszczowej. Natychmiast po spożyciu słodyczy poziom cukru we krwi bardzo gwałtownie rośnie (w przeciwieństwie do pełnowartościowego posiłku, po którym cukier wzrasta powoli) i równie szybko spada, często poniżej poziomu wyjściowego. W praktyce oznacza to, że szybko stajemy się z powrotem głodni i rozdrażnieni, tym chętniej sięgając po kolejną dawkę energii. Tak też koło się zamyka.

Regularne, pełnowartościowe posiłki - recepta na pokonanie słodyczoholizmu?

Jedząc regularne, pełnowartościowe posiłki składające się z produktów pełnoziarnistych, warzyw, owoców i produktu białkowego nigdy nie doprowadzimy do stanu hipoglikemii, czyli właśnie nadmiernego spadku poziomu glukozy we krwi. Pamiętajmy więc, aby codziennie jeść 4-5 posiłków dziennie w równych odstępach czasu, co około 2-3 godziny. Jest to zasada prosta i powszechnie znana, ale dająca pozytywne efekty zarówno w walce ze spożywaniem nadmiernej ilości słodyczy jak i zbędnymi kilogramami.

Naturalne źródła cukru - nie unikaj ich!

Pamiętaj też, aby nie unikać naturalnych źródeł cukru czyli owoców, warzyw i pełnoziarnistych produktów zbożowych, które powinny stanowić podstawę naszej codziennej diety. Te zdrowe cukry są nam potrzebne m.in. do prawidłowego odżywienia mózgu czy mięśni. Niedobór glukozy a także hipoglikemia powoduje senność, zmniejszoną koncentrację i rozdrażnienie. Te czynniki również mogą powodować nadmierny apetyt na słodycze, w tym wypadku spożywanych w celu poprawienia humoru i dodania energii.

Ulubione słodkości? Nie musisz z nich całkowicie rezygnować. Pod warunkiem, że...

Czy zatem całkowicie zrezygnować z ulubionych słodkości? Nic podobnego. Wystarczy przestrzegać paru zasad: jeść ciasta i inne słodycze (także lody) domowej roboty lub gorzką czekoladę, w małych porcjach i nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Najlepiej wyznaczyć sobie konkretne dni, w których pozwalamy sobie na odstępstwa od codziennej pełnowartościowej diety, tym sposobem unikniemy częstszych "grzeszków". Jeśli zaś najdzie Cię nagła ochota na produkty bogate w cukry wybierz świeże lub suszone owoce, będące świetną namiastką wysokokalorycznych ciastek z kremem. Powodzenia!
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Dietetyk Manchester 01617071983

 

Wednesday, 19 June 2013

Poznaj nasze opinie: Co dziesiąta kobieta jest uczulona na spermę

Alergia na ludzkie nasienie jest uciążliwą dolegliwością, która występuje najczęściej wśród młodych kobiet - donoszą eksperci.


Jak rozpoznać u siebie to uczulenie, czy można mu przeciwdziałać oraz czy cierpiąc na nie można zajść w ciążę?


"Nawet 12% kobiet może być uczulonych na spermę" - donosi serwis dailymail.co.uk. Jak twierdzi cytowany przez portal specjalista - dr Michael Carroll, wykładowca na Uniwersytecie w Manchesterze - w niektórych przypadkach alergia jest tak silna, iż może nawet spowodować szok anafilaktyczny u dotkniętych nią osób.

Szczególnie narażone na tę dolegliwość są kobiety w wieku 20-30 lat. Zgodnie z doniesieniami z badań, przytaczanymi przez portal livescience.com - w 41% przypadków uczulenie pojawia się już przy pierwszym współżyciu seksualnym. Połowa dotkniętych nim kobiet, cierpi zazwyczaj również z powodu innych, podobnych dolegliwości, w tym alergii skórnych czy kataru siennego.

Czy jesteś uczulona? Jak objawia się ta alergia?

Symptomy uczulenia zwykle występują od razu lub do jednej godziny po stosunku. W rzadkich przypadkach pomiędzy kontaktem ze spermą, a pojawieniem się objawów uczulenia mogą minąć godziny, a nawet dni - twierdzi, na łamach portalu livescience.com, David Resnick - immunolog z nowojorskiego Presbyterian Hospital. Ponieważ objawy te przypominają infekcje, jakie od czasu do czasu mogą przytrafić się każdej kobiecie, są też najczęściej z nimi mylone.

Do typowych dolegliwości należą: podrażnienie sromu i pochwy (w tym zaczerwienienie i obrzęk), świąd, bolesne oddawanie moczu oraz bolesność w trakcie współżycia, a także wysypka. Mogą się również pojawić białawe upławy. W skrajnych przypadkach może również dochodzić do ostrzejszych reakcji alergicznych, na przykład wystąpienia obrzęku czy pokrzywki także na innych częściach ciała, a nawet trudności w oddychaniu.


Skąd to się bierze?

Uczulenie może być alergią na spermę w ogóle, jak i pojawiać się wyłącznie w kontakcie z nasieniem jednego partnera. W części przypadków kobiety są bowiem uczulane przez substancje, które mogą się w niej znaleźć, pochodzące na przykład z przyjmowanego przez mężczyznę pożywienia, napojów czy leków. Jak twierdzi David Resnick jest to jednak o wiele rzadsze niż uczulenie na samą spermę.

W przypadku uczulenia na nasienie, uważa się, iż substancją, powodującą występowanie dolegliwości jest pewna glikoproteina wytwarzana w prostacie. Obecnie trwają testy, które mają za zadanie ustalić, czy białko to można wykorzystać w procesie odczulania.

Leczenie i metody zapobiegawcze

U części z uczulonych kobiet alergia ustaje samoistnie, bez konieczności leczenia. Część osób może ograniczyć występowanie reakcji alergicznych, na przykład poprzez abstynencję lub stosowanie zabezpieczenia w postaci prezerwatywy. Jednakże u niektórych, podobnie jak w wypadku innych alergii, konieczna jest właśnie procedura odczulania.

W części przypadków jest ona niezbędna, ponieważ, z każdym kolejnym kontaktem z nasieniem, zwiększa się również dokuczliwość lub częstość występowania objawów alergicznych. Ponadto jest ona szczególnie pomocna dla osób, które są uczulone również na lateks, a także tych, które planują założenie rodziny. Warto przy tym pamiętać, aby opisanych metod nie stosować na własną rękę, a wszelkie problemy i mające im zaradzić działania konsultować z lekarzem.

Zgodnie z wypowiedzią Resnicka, możliwe są dwie metody odczulania. W pierwszej z nich lekarz przez kilka godzin, w około dwudziestominutowych odstępach, wprowadza do pochwy pacjentki niewielką ilość coraz mniej rozcieńczonego nasienia. W drugiej, co jakiś czas - przez kilka tygodni - kobietom wstrzykuje się niewielkie ilości spermy. Oprócz poddawania się tym zabiegom, kobieta musi uprawiać seks dwa lub trzy razy w tygodniu, co ma wspomagać budowanie odporności na czynnik powodujący alergię.

Uczulenie na spermę a ciąża

Co interesujące, zgodnie z testami przeprowadzonymi przez dr Carrolla - same plemniki nie powodują wystąpienia reakcji uczuleniowej, a ponadto dolegliwość ta nie powoduje bezpłodności. Alergia nie ogranicza zatem możliwości kobiety do zajścia w ciążę z mężczyzną, na którego spermę jest uczulona. Jak zapewnia specjalista, istnieją liczne dowody na to, że cierpiąc na nią można zajść w ciążę, także w sposób naturalny.
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Ginekolog Manchester 01617071983

Tuesday, 18 June 2013

Poznaj nasze opinie: Jak mądrze wybierać zabawki dla dzieci?

Kupowanie zabawek dla dzieci to nie lada wyzwanie dla rodzica.


Ocena dziecka często bywa trudna do przełknięcia.


Nasi najmłodsi są w stanie z bezlitosną obojętnością odłożyć na bok otrzymany właśnie prezent czy też bezpardonowo odpowiedzieć przecząco na pytanie: „Czy podoba Ci się ten nowy samochodzik?”

Rodzice zachodzą w głowę, jaki prezent sprawi największą radość ich dzieciom, a jednocześnie mają nadzieję, że nie będzie to kolejny bohater kreskówek, a super-ambitna zabawka edukacyjna. Jak pogodzić oczekiwania rodziców z dziecięcymi pragnieniami? Jak mądrze wybierać zabawki dla dzieci?

Na te i inne pytania dotyczące wyborów odpowiednich zabawek dla naszych pociech, odpowiadają dr Magdalena Śniegulska, psycholog dziecięcy, wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz Marek Łebek, przedstawiciel największej w Polsce sieci sklepów z zabawkami, ubraniami i akcesoriami dla dzieci SMYK.
Do czego służą zabawki?

Poszukując zabawek na prezent dla dziecka należy uświadomić sobie, jaką rolę w życiu dziecka pełni zabawa. Inaczej niż sądzi wielu rodziców, jej podstawową funkcją nie jest przede wszystkim dostarczenie rozrywki, chodzi o coś znacznie więcej.

- Zabawa jest podstawową formą aktywności każdego dziecka, która pozwala mu poznawać otaczający świat. Zarówno ten fizyczny – poprzez próbowanie, konstruowanie czy eksplorowanie, jak i społeczny – poprzez naśladowanie czy obserwowanie. Im lepiej dziecko pozna świat, popróbuje, posprawdza – tym pewniej, sprawniej i bezpieczniej będzie w nim funkcjonować. Zabawki powinny ułatwić to zadanie – tłumaczy Magdalena Śniegulska.

Obdarowywanie dziecka zabawką to także pomysłowa forma motywowania najmłodszych. Kiedy zależy nam na tym, by dziecko wykonało jakiś wysiłek, gdy chcemy je wesprzeć w staraniach, czy wreszcie docenić działania, które sprawiają maluchowi trudność, wówczas możemy użyć zabawki jako nagrody. Nawet z małym dzieckiem warto ustalić reguły otrzymywania zabawek w takiej formie, bowiem jasny i przejrzysty system nagród jest bardzo ważny w procesie wychowania każdego dziecka.

- Rodzice zbyt często kupują zabawki pod wpływem impulsu. Skutek jest odwrotny od zamierzonego – dziecko przytłoczone zbyt dużą ich liczbą, czuje się zagubione. Pamiętajmy, że ważnym elementem atrakcyjności zabawki, paradoksalnie, jest jej niedostępność. Zbyt szybkie uleganie pragnieniom dziecka odbiera połowę przyjemności.
Polski Pediatra Leeds i Manchester
Najważniejsza jest tajemnica

Dla małego dziecka nie ma nic równie pasjonującego jak odkrywanie kolejnych aspektów otaczającej rzeczywistości, dlatego dobrze dobrana zabawka powinna skłaniać mózg malucha do uruchomienia procesu myślowego lub twórczego, na podstawie których sam dojdzie, „jak to działa”.

- Powinniśmy się spodziewać, że zabawki, które nie mają w sobie "tajemnicy", a więc takie, które nie pobudzają wyobraźni i chęci eksplorowania, zapewne szybko znudzą się naszemu maluchowi lub wywołają jego rozczarowanie.

Dlatego też, jeśli decydujemy się na zakup zabawki edukacyjnej, powinniśmy dać malcowi szansę na samodzie

lne odkrycie sposobu jej działania. Jeśli tajemnica zostanie odkryta zbyt szybko, czar pryśnie.

- Z drugiej strony decydując się na zakup tzw. zabawki edukacyjnej należy zawsze pamiętać o tym, że zabawa nią, jak i każdą inną zabawką, ma być dla dziecka przyjemnością, nie warto więc wywierać niepotrzebnej presji na malucha, oczekując od niego, że w pięć minut odkryje sposób działania dopiero co otrzymanego prezentu – dodaje Marek Łebek.

Jednakże nie każda „mądrze dobrana zabawka” musi oznaczać zabawkę edukacyjną. Zwykły miś czy samochodzik to niezmiernie ważne przedmioty w życiu każdego malca, ponieważ dzięki nim może rozwijać pomysłowość, wyobraźnię, zdolność planowania i odtwarzania ról, a więc społeczne umiejętności, dzięki którym odnajdzie się później w dorosłym świecie.

- Pamiętajmy o zabawkach, które służą budowaniu więzi, zapewniają poczucie bezpieczeństwa i stałości – o pluszakach. Lubią je i potrzebują zarówno dziewczynki jak i chłopcy w różnym wieku. Miś przytulanka może pomóc w adaptacji przedszkolnej, rozstaniu wakacyjnym, czy poradzeniu sobie z trudną wizytą u lekarza. Miś, który sam dostaje zastrzyki, będzie łagodził ból i strach dziecka, które jest narażone na zabiegi medyczne – wyjaśnia dr Śniegulska.
- Bazując na wieloletnich doświadczeniach dobrze wiemy, jak silna jest miłość dzieci do pluszowych zabawek. Wiemy też, jak bardzo są im one potrzebne do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Z tego powodu w naszym sklepie SMYK w Warszawie uruchomiliśmy Fabrykę Miśków – jedyne w swoim rodzaju miejsce, w którym najmłodsi od podstaw mogą stworzyć wymarzoną Przytulankę. Ponieważ zabawka jest wynikiem pracy dziecka, ma ono w stosunku do niej całkiem inne podejście – jest bardziej delikatne, wrażliwe, podchodzi do misia z większym szacunkiem i sympatią. I właśnie o rozwijanie takich cech u najmłodszych nam chodzi – zaznacza Marek Łebek.
Zabawki dobrane do wieku

Dzień dziecka z Polską Przychodnią Manchester

Wiemy już, że najlepsza zabawka dla każdego malucha to taka, która stymuluje zmysły. Kolejna rzecz, o której trzeba pamiętać to fakt, że w miarę jak dziecko rośnie, rozwijają się u niego rozmaite umiejętności, różne w każdym wieku. Dlatego tak ważne jest, by zabawki, które kupujemy, były dostosowane do poziomu rozwoju malca.

- Nie wszyscy rodzice czy opiekunowie dzieci wiedzą, jakie zabawki są odpowiednie dla wieku ich pociech. Żeby ułatwić im wybór w sklepach SMYK dostępnych jest 6 linii zabawek dziecięcych SMIKI oznaczonych różnymi kolorami w taki sposób, by bez problemu wybrać najodpowiedniejszą z nich. – tłumaczy Marek Łebek. - Linia pomarańczowa to zabawki ogólnorozwojowe dla dzieci w wieku do 3 lat. Linia fioletowa i brązowa to również propozycja dla najmłodszych z tym, że w skład pierwszej wchodzą zabawki wykonane z miękkich, przyjemnych w dotyku materiałów, takich jak pluszaki czy szmaciane lale, a w skład drugiej – zabawki drewniane, ekologiczne. Linia różowa, niebieska i zielona to zabawki dla starszych dzieci. Dwa pierwsze kolory oznaczają zabawki cieszące się większą popularnością ze względu na płeć, od 3 r.ż. uwidaczniają się bowiem pewne zainteresowania charakterystyczne dla dziewczynek i chłopców. Z kolei linia zielona to zabawki edukacyjne – dodaje specjalista.
Dla najmłodszych

Dzieci do 2. roku życia, poznają świat poprzez dotyk, smak, słuch, wzrok. Rozważając zakup prezentu powinniśmy wybierać zabawki, które mają wyrazistą fakturę, wydają rozmaite dźwięki, mogą być wkładane do buzi, a ich kolory są kontrastowe. - Dziecko w tym czasie zaczyna doskonalić posługiwanie się paluszkami, rozwija zdolności motoryczne – wspierajmy to wybierając odpowiednie zabawki: duże klocki, układanki, puzzle z dużymi elementami czy kolorowanki.

Nieco starsze dzieci powoli zaczynają wchodzić w świat relacji – przyglądają się dorosłym, starają się ich naśladować, ćwiczą miny i postawy. To czas, w którym, zarówno chłopcy jak i dziewczynki chętnie się przebierają, odgrywają role, konstruują. Świetnie sprawdzają się więc stroje, maski, mini serwisy, odkurzacze, konstruktorzy, klocki itp. - To również czas poznawania emocji zarówno swoich, jak i innych ludzi. Możemy pomóc dziecku, kupując maskotki z różnymi wyrazami „twarzy” – misie smutne i wesołe, zdziwione i zawstydzone – proponuje specjalistka.
Dla przedszkolaka

Dziecko w przedszkolu staje przed nowymi wyzwaniami. Zajęcia plastyczne, ruchowe czy muzyczne stanowią doświadczenie, które wiąże się z doskonaleniem nowych sprawności. Dlatego prezenty takie jak plastelina, farby, wycinanki, piłki, skakanki czy hulajnogi będą jak najbardziej pożądane, w końcu są przecież „narzędziami pracy” każdego dziecka w tym wieku!

Jak tłumaczy dr Małgorzata Śniegulska, pod koniec przedszkola, dziecko poznaje reguły gier i zabaw, zaczyna odnajdywać się w grupie, próbuje sobie z nią poradzić. To doskonały czas, by sprezentować mu rozmaite gry – planszowe czy zespołowe. Nauka przegrywania, bycia „drugim” i czerpania radości nie tylko z wygranej ale i ze wspólnej zabawy, jest bardzo ważną i potrzebną lekcją.

- Można przeprowadzić eksperyment i razem z dzieckiem zagrać na początku w grę bez przestrzegania zasad, by w ten sposób pokazać mu, jak trudno się wtedy gra i jak mała jest to frajda – radzi specjalistka.
Zabawki potrzebne w wieku szkolnym

Mylne jest przeświadczenie niektórych rodziców, że idąc do szkoły, dzieci powinny przestać myśleć o zabawie, a skupić się wyłącznie na nauce. W okresie szkolnym zabawa jest nadal bardzo potrzebna, jednak jej funkcja nieco się zmienia. Często pełni ona rolę bufora, za pomocą którego dzieci mogą wyładować stres związany z nowym otoczeniem, czy po prostu zapomnieć na chwilę o „szkolnych problemach”. Ponadto począwszy od 7. r. ż. dziecko zaczyna odkrywać w sobie pierwsze pasje i zainteresowania. Warto je wzmacniać obdarowując nasze dziecko prezentami w postaci składanych modeli, zestawów edukacyjnych (np. małego chemika) czy bardziej zaawansowanych przyborów do malowania czy rysowania.
Jakość ma istotne znaczenie

Ponieważ przy pomocy zabawek dziecko uczy się, jak funkcjonuje otaczający go świat, bardzo ważne jest, by były one wykonane z najwyższej jakości materiałów, tak żeby w tym ważnym procesie nie nastąpiła żadna „awaria”. - Nie ma nic gorszego, niż rozczarowanie, a nierzadko rozpacz dziecka wywołane faktem, że z nowego samochodziku odpadają koła, a lalce urywa się głowa. Takie sytuacje niepotrzebnie odciągają jego uwagę od procesu edukacji poprzez zabawę – mówi Marek Łebek.

Jeszcze gorszy scenariusz możemy sobie wyobrazić w sytuacji, kiedy urwana czy złamana część zagraża bezpieczeństwu dziecka.

- Proces poznawania świata wiąże się z dotykaniem, a nierzadko smakowaniem wszystkiego, co tylko trafia w małe rączki. Dlatego niewielkie zabawki lub ich elementy mogą zostać łatwo połknięte i doprowadzić do zadławienia. Kiedy wybieramy prezent dla malucha, nasz niepokój powinny wzbudzać ostre krawędzie, śrubki, oraz tasiemki czy sznurki, ponieważ każdy z tych elementów może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia dziecka. Warto także zwrócić uwagę na jakość farb, którymi pokryty jest przedmiot. Niestety zdarza się, że farby na zabawkach od niesprawdzonych dostawców mogą się łuszczyć lub wręcz być toksyczne. Przedmioty nie powinny też wydawać zbyt głośnych i piskliwych dźwięków, które mogą być niebezpieczne dla słuchu dziecka – radzi specjalista.
Zabawka dla nas czy dla dziecka?

- W naszych sklepach bardzo często obserwujemy scenki sytuacyjne z udziałem rodziców i dzieci. Tuż po dokonaniu zakupu niezwykle podekscytowany tata rozpakowuje zestaw kreatywny (np. mała elektrownia wiatrowa), a kilkuletni syn bawi się świeżo zakupioną, prostą figurką znaną z ekranu telewizyjnego i w ogóle nie jest zainteresowany zabawką taty – opowiada Marek Łebek.

Częstym błędem, który popełniają rodzice podczas kupowania prezentów dla swoich pociech jest kierowanie się swoimi ambicjami i zainteresowaniami, a nie tym, czego naprawdę chce dziecko. Z jednej strony nie da się zaprzeczyć, że to rodzic najlepiej wie, czego potrzebuje jego pociecha, jednak całkowite nieliczenie się z jej zdaniem nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli dziecko od dawna marzyło o nowym zestawie LEGO, z całą pewnością nie ucieszy się z kolejki, o której od lat marzył jego tatuś.

- Ma to szczególne znaczenie we wspomnianym już wcześniej systemie motywowania za pomocą zabawek. Prawdziwa nagroda musi być atrakcyjna dla dziecka. I choć krzywimy się na widok gumowej czaszki z różowymi oczkami, czy kolejnego bohatera z kreskówki, to jeśli nasze dziecko pragnie tego nade wszystko, może warto umieć wykorzystać ten fakt i pozwolić mu zapracować na tego rodzaju prezent? – mówi Magdalena Śniegulska.
Zabawka nie zastąpi obecności rodzica

Zabawa i odpowiednio dobrane zabawki to bardzo ważne elementy w procesie rozwoju każdego dziecka. Należy jednak pamiętać, że żadna, nawet najlepsza zabawka, nie zastąpi maluchowi obecności rodzica. Bardzo ważne jest, by opiekunowie aktywnie uczestniczyli w procesie poznawania świata przez dziecko, w tym także brali udział w zabawach oraz czuwali, by niesfornemu, rozbawionemu smykowi nie stała się żadna krzywda. Maluchowi najbardziej na świecie zależy na naszej uwadze i kiedy mu ją okazujemy podczas wspólnych działań, jego radość nie zna granic. Tak tworzą się więzi na całe życie!

- Zawsze starajmy się towarzyszyć dziecku w poznawaniu świata. Nie zostawiajmy go samego nawet z najmądrzejszą, edukacyjną zabawką! – radzi dr Śniegulska.
Źródło: Materiały prasowe PR Solski Burson-Marsteller/ (dr)
Wpis: Polscy Specjaliści w Manchesterze - Lekarz Pediatra, Laryngolog oraz Logopeda dziecięcy - Wpis zbiorowy - Polska Przychodnia Manchester w Eccles - Polska Klinika tel. 0161 707 1983, 07955 280 690

Poznaj nasze opinie: Nie pożyczaj, będziesz zdrowszy

Nadchodzi lato, a wraz z nim okazje, by wymieniać się ręcznikami, kosmetykami, sięgnąć po nożyczki koleżanki...


Tymczasem niektóre przedmioty naprawdę nieprzypadkowo nazywamy osobistymi.


Sięganie po cudze jest nie tylko w złym tonie, ale może okazać się niebezpieczne. Grzybica, infekcje bakteryjne, a nawet zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu B: to wszystko nam grozi podczas niewinnych z pozoru pożyczek.
1. Buty i grzybica

Jeśli chcesz pożyczyć od koleżanki wystrzałowe szpilki (albo ona prosi cię o taką przysługę), naprawdę dobrze się zastanów. Nie tylko dlatego, że but może się zniszczyć w czasie wieczornych szaleństw. Nawet rajstopy nie są wystarczającym zabezpieczeniem przed zarodnikami grzyba. Zatem i zwykłe przymiarki obuwia w sklepie mogą zakończyć się dermatologicznym problemem. Jeśli złapiesz grzybicę stóp lub paznokci, w końcu chorobę pokonasz (chociaż z paznokciami czeka cię poważniejsza przeprawa), jednak buty pozostaje wyrzucić. Ich skuteczna dezynfekcja jest praktycznie niewykonalna, albo prowadzi do uszkodzenia obuwia. Znacznie łatwiej zabezpieczyć samą stopę: jeśli wybierasz się na wyprzedaże, zabierz ze sobą odpowiednie środki chemiczne do stóp (np. w aerozolu), takie, jakie polecane są na basen.

W przypadku dzieci noszenie butów po starszym rodzeństwie, czy maluchu sąsiadów, jest jeszcze bardziej niewskazane i nie dotyczy tylko kwestii higienicznych. Grozi nawet wadą postawy. Ortopedzi przestrzegają, że każdy z nas ma specyficzny sposób chodzenia, odkształcania butów, itp. Następny użytkownik może mieć wymuszoną za pomocą obuwia nieprawidłową postawę. Na dziecięcych butach naprawdę nie warto oszczędzać.

2. Szminka z opryszczką


Wspólne malowanie? Czemu nie? To takie powszechne wśród przyjaciółek! I w zasadzie nie jest bardzo groźne, pod paroma warunkami. Kosmetyki często wywołują uczulenia i tylko stosując te sprawdzone na własnej skórze możemy mieć pewność, że rzeczywiście dodadzą nam urody, a nie zaszkodzą. Częstą przyczyną podrażnień jest stosowanie preparatów przeterminowanych, czy zabrudzonych. Tylko ty wiesz, czy twoje kosmetyki nadal nadają się do użytku. Możesz powiedzieć to samo o cudzej szmince?

Jeśli jej właścicielka (albo inna pożyczająca) ma właśnie wykwity opryszczki, może cię nią poczęstować. Wprawdzie większość z nas miała kontakt z wywołującym ją wirusem i nie stanowi on takiego dużego zagrożenia, ale pewne zawsze istnieje.

Tusze, kredki do oczu czy cienie mogą stać się źródłem zapalenia spojówek czy powstania jęczmienia. Ponieważ najczęściej wywołują go gronkowce, infekcja może kiepsko się goić, a problem wracać. Czasem rozwiąże go popularne pocieranie złotem (ma w końcu udowodnione, chociaż ograniczone, działanie przeciwbakteryjne), a niejednokrotnie tylko antybiotyk.

Wspólny puder czy róż, a zwłaszcza gąbka czy pędzel do ich rozprowadzania, także mogą sprowadzić na ciebie kłopoty. W ten sposób możesz zarazić się chociażby bakteriami wywołującymi liszajec zakaźny. Drobne nadżerki, strupy i pęcherzyki zwykle utrzymują się na skórze do 10 dni, mimo właściwego leczenia.

Bezpiecznie możesz właściwie używać jedynie cudzego mydła (w płynie), szamponu i dezodorantu. Pod warunkiem, że nie jesteś alergikiem, a kosmetyki są dopasowane do stanu i rodzaju twoich włosów oraz skóry. Dezodorant musi być w aerozolu. Do zakażenia wyjątkowo groźnym, trudnym do leczenia, wywołującym zapalenie mieszków włosowych, gronkowcem złocistym, może dojść, kiedy sięgniesz po cudzy odświeżacz w kulce. Choroba jest bolesna (tworzą się nieestetyczne, dokuczliwe czyraki) i wymaga leczenia, czasem przewlekłego, antybiotykiem.

3. Ręcznik pełen zarodników


Wilgoć i ciepło to idealne warunki dla rozwoju wielu patogenów. Sięgając po cudzy ręcznik czy gąbkę nietrudno więc zarazić się choćby grzybicą, czy łupieżem pstrym, który objawia się żółtobrunatnymi plamami, ze skłonnością do rozlewania na powierzchni skóry. Choroba ma skłonność do nawrotów, trudno się leczy.

Chociaż rzeżączka czy rzęsistek to choroby roznoszone głównie drogą płciową, wspólne myjki czy ręczniki także mogą stać się źródłem zarażenia. Trzeba też pamiętać, że gąbka sama w sobie nie jest idealnym rozwiązaniem higienicznym nawet wtedy, gdy używa jej jedna osoba. W łazience żyją różne mikroby, które chętnie, prędzej, czy później, na niej zamieszkają. Częściowo problem rozwiązuje wyparzanie od czasu do czasu rzeczy osobistych. Pewniej jednak do mycia wykorzystywać własne ręce.

Nawet ręcznik używany tylko do wycierania dłoni może stanowić pewne zagrożenie - mogą na nim bytować choćby chorobotwórcze bakterie kałowe. Zatem poza domem lepiej skorzystać z ręczników papierowych, suszarki do rąk, albo wodę zwyczajnie strzepać z rąk. By mieć pewność, że ręcznik nie stanowi już zagrożenia, wystarczy użyć wypranego w temp. 60 st. C.

4. Zwykła bluzka?


Raczej nie mamy wątpliwości, że pożyczanie majtek, albo biustonosza, to kiepski pomysł. Ale spodnie, czy koszulka? Okazuje się, że i w tym przypadku są pewne zagrożenia. Można zarazić się wspomnianym wcześniej łupieżem pstrym, czy świerzbem . Okazuje się, że wywołujące go pasożyty mogą przetrwać na ubraniu nawet kilka dni.

Zatem bardziej ryzykowne od pożyczania ciuchów od koleżanki, co do której raczej mamy pewność, że nie jest chora, bywa włożenie ubrania z sklepu z odzieżą używaną, a nawet nową, jeśli była przymierzana. Problem rozwiązuje przepierka. Pewność daje pranie w temperaturze 60 st. C., a jeśli ubranie pochodzi z niepewnego źródła dodatkowe prasowanie po wewnętrznej stronie.

5. Szczotka i szczoteczka - zakazane


W niektórych domach jest zwyczaj trzymania nieużywanej szczoteczki do zębów dla zapominalskich gości. Jest świetny, pod warunkiem, że szczoteczka nie okaże się przechodnia. Niby wszyscy wiemy, że szczoteczki do zębów pożyczać nie wolno. Dlaczego? Flora bakteryjna w jamie ustnej jest bogata i zróżnicowana. Nigdy nie wiadomo, co dokładnie zostało na szczoteczce i jak na to zareaguje twój organizm. Zresztą cudze, zepsute resztki jedzenia też nie są apetyczne.

Poważniejszym problemem jest fakt, że za pomocą cudzej szczoteczki można poczęstować się wirusowym zapaleniem wątroby typu B lub C. Ryzyko jest znikome, ale teoretycznie istnieje. Jeśli właściciel szczoteczki jest nosicielem tych chorób i podczas szorowania zębów uszkodził śluzówkę, myjąc zęby jego rzeczą możesz mieć kontakt z zakażoną krwią. Jak duże jest ryzyko? Nie wiadomo. Nie tak często ktoś myje zęby cudzą szczoteczką.

Raczej nie zarazisz się próchnicą: proces jej powstawania jest bardziej złożony. Ale już drożdżycą: tak. Zwłaszcza, gdy masz akurat problemy immunologiczne.

Nie licz na to, że wystarczy szczoteczkę dobrze umyć. Pewność daje dopiero sterylizacja, a tej w warunkach domowych nie przeprowadzisz. Łatwiej wyskoczyć do kiosku po nową szczotkę. Nie możesz? Użyj płynu do płukania jamy ustnej, nici dentystycznej i własnego palca do mycia. Naprawdę zdrowiej i bezpieczniej.

Cudza szczotka, albo grzebień do włosów? Możesz złapać wszawicę. Nie łudź się, że w razie czego zawsze wypatrzysz zagrożenie. Wprawdzie łupież nie jest zaraźliwy, ale już drożdżaki, które są ważnym czynnikiem przy jego powstawaniu, tak. Nie do końca wiadomo, dlaczego grzyby bytujące na naszej skórze nagle wywołują łupież (nie dzieje się tak zawsze i u każdego). Lepiej jednak się nimi nie częstować.

6. Cążki ryzykowne dla wątroby

Jeśli sądzisz, że cążki do paznokci nie są tak bardzo osobiste, dlatego, że stykasz się z nimi u kosmetyczki i tam z tego samego sprzętu korzysta się często, powinieneś wiedzieć, że manikiurzystki mają obowiązek sterylizacji narzędzi. Nie wystarczy ich staranne umycie, czy przetarcie spirytusem, czyli sposoby domowe. Gdy uszkodzisz sobie naskórek (co przy tego typu zabiegach zdarza się często), a cążki (czy nożyczki) są zanieczyszczone krwią osoby będącej nosicielem wirusa zapalenia wątroby typu B lub C, grozi ci zakażenie. Ryzyko zakażenia wirusem HIV jest znikome, ponieważ jest on wrażliwy na wysychanie i szybko przestaje być aktywny.

Pamiętaj, że osoba chorująca na żółtaczkę spowodowaną wirusem może przez wiele lat nie mieć świadomości choroby, gdyż objawy wcale nie są tak wyraźne.

Przybory do manikiuru bywają też źródłem mniej groźnych, ale i nieestetycznych, problemów, np. kurzajek. Wywołującym je brodawczakiem można się zarazić nie tylko poprzez sprzęt, ale nawet silny uścisk dłoni.

Czy wiesz, że na pilniczku do paznokci lubią bytować grzyby? Zatem, nim pożyczysz go od kogokolwiek, zastanów się, czy marzysz o grzybicy.

Golarką można się skaleczyć

Podczas golenia twarzy czy nóg często dochodzi do otarć naskórka. To już może wystarczyć, by zarazić się wspomnianymi wcześniej wirusami, jeśli wcześniej tym urządzeniem skaleczyła się osoba chora. Uwaga: maszynki jednorazowe nieprzypadkowo tak się nazywają. Zebrane na nich zanieczyszczenia mogą stanowić zagrożenie także dla właściciela, gdy po jakimś czasie sięga po brudną maszynkę.

8. Pumeks rodzinny?


W wielu domach pumeks czy inna wilgotna tarka do pięt jest wspólnym sprzętem. Gruby błąd! Przedmioty o chropowatej powierzchni, niemal bez przerwy wilgotne, są doskonałym siedliskiem dla grzybów, bakterii i wirusów. Zwłaszcza, że łakome mikroby mają się czym pożywić: w szczelinach pełno jest bowiem drobin startego naskórka.
Źródło: gazeta.pl

Wpis: Polski Lekarz Medycyny Rodzinnej Manchester 01617071983

 


 

 


 






 

 

 

Monday, 17 June 2013

Poznaj nasze opinie: Pielęgnacja ciała w trakcie ciąży i po porodzie

Zachowanie pięknej skóry po porodzie zależy od pielęgnacji rozpoczętej jeszcze w pierwszym trymestrze ciąży.


Najbardziej wrażliwe na zmiany zachodzące w organizmie kobiety ciężarnej są piersi, brzuch i pośladki.


W jaki sposób dbać o ciało przed i po porodzie?

To normalne, że w czasie ciąży ciało kobiety się zmienia. Masa ciała wzrasta głównie za sprawą rosnącego w jej łonie płodu. Zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej w obrębie piersi, na biodrach i pośladkach. Zgromadzona tam jednak tkanka tłuszczowa zostanie po połogu zużyta do produkcji mleka.

Wzrost masy ciała w ciąży to sprawa indywidualna. Prawidłowo przyrost ten powinien wynosić około 11-13 kilogramów. To ilość, którą łatwo zgubić po ciąży. W czasie ciąży dochodzi do rozluźnienia tkanki łącznej, żeby mogło dojść do powiększenia obwodu brzucha oraz aby w trakcie porodu doszło do rozluźnienia kości i tkanek miękkich miednicy.

W efekcie tych procesów skóra traci jędrność. To wszystko skutkuje powstawaniem rozstępów już w trakcie ciąży. Warto zadbać o odpowiednią pielęgnacje ciała. Takie starania procentują, bo po urodzeniu dziecka ciało szybko wraca do formy i staje się jędrne.

Jak zachować piękny biust po ciąży?

Regularna pielęgnacja piersi od pierwszych dni ciąży daje szansę na zachowanie ładnego biustu. Myj biust kolistymi ruchami i dokładnie osuszaj. W trakcie mycia pod prysznicem masuj piersi delikatnie naprzemiennie ciepłym i chłodnym strumieniem. Aby zapobiec rozstępom warto wcierać odpowiedni krem. Stanik powinien mieć szerokie ramiączka, które lepiej podtrzymują biust, powinien być z delikatnego materiału bez drażniących elementów, a materiał powinien oddychać.

Niepokojące rozstępy - co robić?

Rozstępy pojawiają się również na skórze brzucha, biodrach, pośladkach. Póki mają kolor różowy lub czerwony można je zlikwidować. Gdy się utrwalą i przybiorą barwę szaro-białą nie będzie można już się ich pozbyć. Powstawanie rozstępów jest indywidualne i w pewnym stopniu uwarunkowane genetycznie, ale można zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia stosując specjalne kosmetyki. Powinno się je stosować 2 razy dziennie, nanosząc je kolistymi ruchami na brzuch i piersi, a na uda i pośladki prostymi z dołu do góry.

Przede wszystkim konsekwencja!

Po ciąży trzeba kontynuować pielęgnację ciała. Wówczas można już stosować peelingi do oczyszczenia skóry i przyjęcia substancji czynnych z kosmetyków. W ciąży lepiej unikać takich zabiegów, aby nie doprowadzić do podrażnienia skóry.

Właściwości ujędrniające mają między innymi algi morskie. Podobne właściwości wykazują: wyciąg z nasion soi, wyciąg z żyta, lucerny i rzodkwi oraz zielona kawa i yerba mate. Mikrokrążenie w skórze poprawią z kolei wyciąg z miłorzębu japońskiego, arniki czy koniczyny.

Ułatwi to usunięcie toksyn i zmniejszy zatrzymywanie wody w skórze. Ważne jest nakładanie kosmetyków na ciało przy pomocy delikatnego masażu. Kosmetyki zacznij nakładać od łydek ku górze. Dzięki takiej pielęgnacji będziecie mogły cieszyć się pięknym ciałem i jeszcze piękniejszym macierzyństwem.

Autor: Anna Bielecka
Źródło: wieszjak.pl

Wpis: Polski Lekarz Internista - Polska Przychodnia Manchester Eccles tel. 0161 7076 1983

Sunday, 16 June 2013

Poznaj nasze opinie: Aktywność fizyczna po zawale

Aktywność fizyczna po zawale jest wręcz niezbędna dla prawidłowej rehabilitacji serca.


Czy pełen powrót do formy sprzed zawału jest możliwy?


Jaki sport jest najbardziej odpowiedni dla osób po zawale serca? Jak przebiega rehabilitacja kardiologiczna?
Czy uda mi się powrócić do dawnej aktywności?

Uda Ci się, potrzeba tylko trochę wytrwałości. Najważniejsze to nie załamywać rąk! Jeśli przed zawałem serca trenowałeś wyczynowo jakąś dyscyplinę sportu, niestety będziesz musiał ograniczyć forsowne, kilkugodzinne treningi. Twoje serce bowiem jest teraz znacznie słabsze. Część twojego serca objęta zawałem może nie wrócić do stanu sprzed choroby, dlatego zbyt forsowne treningi mogą Ci tylko zaszkodzić. Jeśli natomiast prowadziłeś wcześniej umiarkowanie aktywny tryb życia, powrót do stanu sprzed zawału serca jest jak najbardziej wskazany.

Jaki sport jest dla mnie odpowiedni?

Lekarze bardzo pozytywnie wypowiadają się o dyscyplinach ogólnousprawniających takich jak pływanie, spacery czy jazda na rowerze. Pływanie dodatkowo poprawia funkcję płuc oraz prawidłowy tor oddychania, który usprawnia krążenie krwi w naczyniach. Spacerowanie dobre jest dla początkujących – z czasem można pokonywać coraz dłuższe dystanse. Jazda na rowerze bardzo dobrze usprawnia pracę mięśnia sercowego.

Jakiego sportu nie wolno mi uprawiać?

Niektóre dyscypliny sportu są absolutnie zakazane. Należą do nich wszelkiego rodzaju sporty ekstremalne. Powodują one dodatkowe obciążenie układu sercowo-naczyniowego. Podobnie wspinaczka wysokogórska – skoki ciśnienia na dużych wysokościach nie wpływają korzystnie na rekonwalescencję serca. Lekarze odradzają także sporty siłowe (podnoszenie ciężarów), gdyż wykonywany wysiłek nie ma charakteru ciągłego i zamiast sercu pomagać, tylko dodatkowo je obciąża.

Pamiętaj, że w razie bólu ćwiczenie należy przerwać. Można wrócić do ćwiczeń, kiedy ból minie. Jeśli takie incydenty będą się zdarzały częściej, musisz koniecznie zwrócić się do swojego lekarza! Albo ćwiczenia, które wykonujesz są dla ciebie nieodpowiednie, albo przepisane leki są niewystarczające.

Co to jest rehabilitacja kardiologiczna?

Jest to pewien sposób działania, mający na celu pomoc choremu w powrocie do codziennej aktywności. Można ją porównać do rehabilitacji pourazowej (ortopedycznej). W rehabilitacji pourazowej stosujemy ćwiczenia fizyczne, które usprawnią chorą (lub unieruchomioną) kończynę. Natomiast w rehabilitacji kardiologicznej usprawniamy serce, a co za tym idzie - całe ciało. Ma ona swój aspekt psychologiczny (rozmowy z psychoterapeutą) oraz fizyczny (ćwiczenia ogólnousprawniające).

Autor: Daria Pasieka

Źródło: wieszjak.pl
Wpis: Polski Lakarz Rodzinny w Manchesterze - Polska Przychodnia Manchester tel. 0161 707 1983

Trener, Masażysta, Rehabilitant Trener, Masażysta, Rehabilitant
Dobór odpowiednich ćwiczeń zapewni Państwu specjalista z zakresu Treningu Osobistego i Fizykoterapii Pan Andrzej W. Roszkowskim z Polskiego Centrum Rehabilitacji i Fitnesu przy Polskiej Klinice w Manchesterze tel. 07955 280 690

 

Poznaj nasze opinie: Zawał serca u kulturystów

Sterydy, kreatyna i inne suplementy diety dla kulturystów mogą być bardzo niebezpieczne.


Niektóre z nich zamiast pomagać, mogą poważnie szkodzić.


W jaki sposób preparaty dla kulturystów uszkadzają układ naczyniowy i serce?

Osoba uprawiająca kulturystykę ćwiczy wybrane partie mięśni w określonej części ciała (na przykład ręce, nogi czy brzuch). Ćwiczenia takie wywołują bardzo pozytywne skutki dla naczyń krwionośnych – zwiększają przepływ krwi przez wybrane rejony organizmu. Uprawianie sportu także wpływa dodatnio na inne układy i czynności ciała takie jak oddychanie, przemiana materii, czy wyrzut hormonów.

„Wspomagacze” dla kulturystów

Najgroźniejsze dla kulturystów są oferowane suplementy diety. Producenci środków wspomagających efekty ćwiczeń zapewniają o ich całkowitym bezpieczeństwie i braku przeciwwskazań do stosowania. W rzeczywistości każdy taki preparat może spowodować poważne konsekwencje zdrowotne dla osób, które cierpią na choroby przewlekłe lub są za młode na stosowanie tych suplementów.

Uwaga, sterydy!

Wielu kulturystów pod wpływem presji wewnętrznej lub środowiskowej, decyduje się na przyjmowanie sterydów anabolicznych. Szybszy, łatwiejszy i przyjemniejszy efekt kusi każdego. Sterydy są to leki, których jednym z działań jest przyspieszenie wzrostu masy mięśniowej. Niestety to jedno z niewielu pozytywnych działań tych leków. Reszta jest bowiem wybitnie niekorzystna, przede wszystkim dla stanu układu naczyniowego i serca.

Ciemna strona sterydów

Negatywny wpływ sterydów na układ krążenia rzuca cień na wszelkie promowane ich zalety. Zmienia się skład krwi – robi się ona bardziej zagęszczona, a przez to łatwiej dochodzi do uszkodzeń naczyń. Serce musi przez to wykonywać bardziej intensywną pracę, a więc mięsień sercowy przerasta, szybciej się męczy.

W organizmie zatrzymuje się też woda i zamiast na bieżąco wypływać wraz z moczem – powoduje obrzęki i zaburzenia jonowe (jony to składniki krwi, które stoją na straży równowagi wodnej i zdrowia nerek). Wszystkie te efekty nie występują osobno, ale sumują się i przez to są jeszcze bardziej groźne.

Kreatyna szkodzi?

Kreatyna to substancja, występująca w naszym organizmie, przede wszystkim w mięśniach. Jest ona dodawana do większości dostępnych na rynku odżywek dla kulturystów. Jest traktowana jako całkowicie bezpieczny specyfik. Może się wydawać, że coś, co występuje w organizmie i jest przez niego wytwarzane, nie może być szkodliwe.

Dla osób całkowicie zdrowych, w dawkach zalecanych na opakowaniu specyfiku – jest bezpieczna. Nie jest także uznawana za doping (w przeciwieństwie do sterydów, które dopingiem są), jej przyjmowanie jest całkowicie legalne. Jednakże u osób poniżej 15 roku życia oraz u osób, które mają chore nerki albo wątrobę może powodować uszkodzenia tychże narządów.

Autor: Daria Pasieka

Źródło: wieszjak.pl
Wpis: Polski Trener Osobisty - Polska Przychodnia Manchester Eccles tel. 07955 280 690

Aby umówić się na spotkanie z naszym specjalistą odnośnie odżywiania, ćwieczeń, oraz rehabilitacji skontaktuj się z rejestracją Polskiej Kliniki w Manchesterze i Centrum Sportu i Rehabilitacji tel. 0161 707 1983